Theme by Kran

7/29/2015

The Innocent - Arad Avi, Jun'ichi Fujisaku

Dzisiaj przyszła do mnie paczka z kilkoma mangami. Przeczytałam już jedną z nich i postanowiłam, że podzielę się nią z Wami.

***





Tytuł: The Innocent
 Autorzy: Arad Avi, Jun'ichi Fujisaku
Wydawnictwo: Studio JG
Data wydania: 2011
Liczba stron: 220



Do kupienia mangi zachęciło mnie to, że jest jednotomowa (mam już dość męczenia się z 10- tomowymi seriami). Oczywiście wpływ na moją decyzję miała również oprawa graficzna, która jest bardzo, bardzo ładna i opis fabuły: Po tym jak został niesłusznie stracony, były detektyw otrzymuje szansę na ponowne życie. Ash zostaje wysłany na Ziemię, aby bronić niewinnych. Przewodnikiem w jego pozagrobowej walce staje się Angel, który wcale nie pała sympatią do „nieczystego” Asha. Na dodatek ma niespecjalną ochotę do podążania ścieżkami wytyczonymi przez jego zwierzchników. Woli działać "po swojemu".

Nie myślałam, że mam do czynienia z poważną lekturą, jednak po przeczytaniu wypowiedzi rysownika mangi (coś w stylu: świetna powieść, łomójboże, ta fabuła to cudo!!!!!!!!!!), moje oczekiwania niesamowicie wzrosły. W mgnieniu oka otworzyłam tomik... i co ujrzałam? Kreskę jak z amerykańskich komiksów. Wtedy zrozumiałam: trzymam w ręce mangę pełną akcji, to nie żadna opowieść o karze i śmierci, to KOLEJNY KOMIKS O NAWALANIU SIĘ!

Nasz główny bohater od początku jest jakiś taki niewzruszony i pozbawiony uczuć. Dziwny koleś. Zachowuje się zupełnie jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi swojej misji. Potrafiłby zabić każdego, kto stanie mu na drodze (i kilka razy nawet próbuje to zrobić). Jego przewodnik- Angel musi go bez przerwy ostrzegać i pouczać (bez skutku), z czego wynikają całkiem zabawne dialogi.

Nie da się ukryć: akcji jest dużo. Moim zdaniem nawet ZA DUŻO. Przez te 200 stron ciągle coś się dzieje, przez co cała manga staje się chaotyczna. Zdecydowanie mogli wydłużyć opowieść do 2- 3 tomów, ponieważ czytelnik nawet nie ma czasu zżyć się z bohaterami i ogarnąć wszystkie wydarzenia. Już, już wydaje ci się, że zaczynasz lubić tę lekturę, gdy nagle...... KONIEC.

W przeciwieństwie do tych wszystkich komiksów z superbohaterami, "The Innocent" nie jest pozbawiony głębszego sensu. Wbrew pozorom, pod koniec jest nawet wzruszający. A propos końca: czuć niedosyt. Nie wiem, czy był on spowodowany nadmiarem akcji, czy długością mangi, ale po skończeniu "Niewinnego" (innocent- niewinny), przez kilka minut siedziałam z tomikiem na kolanach i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. "Czy przypadkiem nie brakuje mi kilku ostatnich stron...?"

Przyznaję mandze 7/10. Miałam straszny problem z oceną. 8 to za dużo, a 7 to za mało. Zdecydowałam, że jednak trochę zaniżę ocenę.

Mogę Wam polecić "Innocenta", jeśli szukacie jakiejś krótkiej lektury z małą ilością dialogów na jeden wieczór (a właściwie na 20 minut).

Katarzyna Kołaczewska - Kto, jak nie ja?

Na początek chciałam was bardzo przeprosić za moją nieobecność, z powodu pobytu na takich małych wakacjach. Owszem, miałam dostęp do internetu, ale na komórce niezbyt fajnie pisze się posty.

Tytuł: Kto, jak nie ja ?
Autor: Katarzyna Kołaczewska 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 479 

Pewna kobieta, pani Ania, doktorka - ginekolog, właściwie , była doktorka traci swoją siostrzenicę w wypadku samochodowym. Niestety siostrzenica Gosia i jej mąż - Paweł, giną na miejscu. Ich córeczka Ola, trzylatka, przeżyła, ale problem w tym, że nie ma się nią kto zająć. Obowiązek pada na główną bohaterkę, pięćdziesięciopięcio - letnią, Anię, która nigdy nie miała dzieci i nie chciała mieć. Na dodatek jest uzależniona od leków i alkoholu, można powiedzieć, że ma taką "małą depresję". Oczywiście początki są trudne, pojawiają się problemy z kuratorką i innymi pierdołami. Ola ciągle się dopytuje: "Dzie mama?", a Anka ma ochotę zapaść się pod ziemię. Na początku myślałam, że to słodka książeczka z milusim zakończeniem, ale nic podobnego. W ogóle to mało w niej jakiejkolwiek słodyczy, powieść mówi prawdę o prawdziwym, polskim życiu. Problemy, problemy i jeszcze raz problemy. Ania musi stawić czoło kłopotom i dać serce małej Oli, by ona czuła się jak w domu. Czy jej się to uda? A może Ola wyląduje w domu dziecka? 
Powieść trafiła w mój najczulszy punkt. Jestem bardzo wrażliwa na ludzką krzywdę. Po po prostu bura emocjonalna. Tutaj brak koloryzacji, po prostu podziwiam autorkę, że w taki rzeczywisty sposób opisała tę sytuację. 

"Chcę spokoju, powrotu do swojego smutnego, samotnego i przegranego życia! Za to mam codzienne histerie po kilka godzin, sikanie na dywany i do łóżka. Mam rzyganie po jedzeniu, przed jedzeniem, na spacerze i po spacerze. Mam wysypki, kupy, nieprzespane noce i setki trudnych pytań, na przykład, gdzie jest mama! (...) ja już po prostu nie daję rady."

Bohaterowie o dziwo w tej książce wszyscy (prawie) mają negatywny stosunek do otoczenia. Główna bohaterka jest narkomanką, Joanna szczerze to ma już dosyć zmartwień Anki, z kolei Magda jest cały czas zła na cały świat. Ogólnie w tej książce jest przewaga kobiet niż mężczyzn. Nie było tutaj ani najgorszych, ani najlepszych. Już któryś raz z rzędu piszę to zdanie. 

Oprawa jest smutna, ale to ona zachęciła mnie do przeczytania książki. Samotna dziewczynka z misiem w ręku na pustej łące. Jak tu się nie rozczulić? 

"Żeby móc codziennie spojrzeć w lustro, musiałam przestać nadawać tak wielkie znaczenie śmierci. Każdej śmierci. Każde umieranie, czy to, przed którym kogoś obroniłeś, czy to, które spowodowałeś własną ręką, w końcu zaczyna ci obojętnieć. Wszystko powszednieje i staje się po prostu sposobem zarabiania pieniędzy, do którego niepotrzebnie dorabia się filozofię."

Ocena: 9/10

Wspaniała. I chyba nic więcej nie powiem. Piękna i wzruszająca. Próbowałam uronić łzy, nic z tego. Prawdziwość tej książki mnie zaskakuje. Po prostu huśtawka emocjonalna. Brak koloryzacji, samo życie. Nic więcej nie powiem, przeczytajcie i się przekonajcie. Super dramat. 

Ps. Przypominam, że nasz blog jest cały czas aktywny na instagramie i facebooku. Zachęcamy do obserwowania i lajkowania :)

7/23/2015

Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs

Pewnie każdy chociaż raz zobaczył w księgarni tak piękną/ interesującą/ dobrze zapowiadającą się książkę, że zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i po prostu MUSIAŁ ją mieć. Mnie zauroczył "Osobliwy dom pani Peregrine" i mimo że po przeczytaniu lektury moja miłość do niej zmalała, to jednak zupełnie nie zgasła.

 




Tytuł: Osobliwy dom pani Peregrine
Cykl: Pani Peregrine
Autor: Ransom Riggs
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2012
Liczba stron: 400
Liczba tomów: (dotychczas) 2


Jacob jako dziecko marzył o byciu odkrywcą. Jego wzorem był dziadek, który co noc opowiadał wnukowi magiczne, pełne niedorzeczności przygody ze swojego dzieciństwa. Chłopiec przez długi czas wierzył w historie staruszka, jednak kiedy dorósł, zarówno opowieści dziadka, jak i jego marzenia poszły w zapomnienie. Noo, niezupełnie... Pewnego dnia dziadek Jacoba ginie w tajemniczych okolicznościach i wszystkie nierealne bajeczki stają się rzeczywistością. Nastolatek postanawia sam sprawdzić prawdziwość historii snutych przez dziadka Abe i udaje się na tajemniczą wyspę, na której jego krewny spędził dzieciństwo, i postanawia odkryć osobliwą prawdę.

"Osobliwy dom pani Peregrine" to trzymający w napięciu thriller nie tylko dla młodzieży. - to zdanie, widniejące w opisie z tyłu książki, ostatecznie przekonało mnie do jej przeczytania. Okładka jest bardzo tajemnicza, a dziewczynka na pierwszym planie wygląda przerażająco. Niestety, lektura nie jest tak straszna, jak mogłoby się wydawać. Miałam nadzieję, że po skończeniu "Osobliwego domu pani Peregrine" nie będę mogła spać po nocach, lecz jedyne, co wzbudziło we mnie niepokój, to obrazki umieszczone na niektórych stronach. Nic więcej.

Oczywiście bez upiorów i dziwnych miejsc się nie obeszło, ale jakoś nie straszyły.

Ale spojnie, spokojnie! Mimo iż książka zdecydowanie nie przypomina pełnego grozy horroru, to jednak nie dało się przy niej nudzić. Główny bohater przeżywał tyle przygód próbując poznać prawdę o osobliwym domu i równie osobliwych dzieciach, które go zamieszkiwały, że lektura wciągnęła mnie bez reszty. Zwykle przeczytanie jednej książki zajmuje mi kilka dni, czasami nawet tygodni, a "Osobliwy dom pani Peregrine" pochłonęłam w jeden wieczór.

Książka jest bardzo odmienna i dziwna.... osobliwa. Oryginalna jest fabuła, oryginalni są bohaterowie. Moim zdaniem spodoba się raczej osobom w wieku 12- 16 lat, ponieważ jest tak barwna, momentami surrealistyczna, że starsi czytelnicy mogą ją odebrać jako zwykłą bajkę. Mieszczę się w tym przedziale wiekowym, więc wcale nie odebrałam jej jako zwykłej bajki. Uważam, że pokazuje, iż nie powinniśmy rezygnować z marzeń. Dodatkowo, niesie ze sobą przekaz: jesteśmy wyjątkowi. Każdy z nas.

Mimo mojego lekkiego zawodu, myślę, że "Osobliwy dom pani Peregrine" jest pozycją wartą uwagi. Przyznaję ocenę 8/10, ponieważ naprawdę przyjemnie mi się ją czytało.

Informacja dla osób, które nie są zainteresowane przeczytaniem książki: na początku 2016 roku odbędzie się premiera adaptacji tejże książki (KLIK).

7/22/2015

Emily Giffin - Coś niebieskiego

Tytuł: Coś niebieskiego 
Autor: Emily Giffin 
Wydawnictwo: Otwarte 
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 378

Darcy wiedzie sobie spokojne życie. Ma wspaniałą przyjaciółkę, narzeczonego ,dostaje wszystko, czego chce. Jednym słowem ma takie życie jak Ariana Grande. Nawet za kilkanaście dni ma ślub. Lecz pewnego dnia jej życie (tak wiem, powtarzam :) rozpada się na kawałeczki. Jej narzeczony, Dex, rozstaje się z nią, a na dodatek odchodzi z najlepszą przyjaciółką - Rachell. Ciągle ma im to za złe, ale ona też nie jest bez winy. Otóż ona także zdradzała swojego narzeczonego z Marcusem, najlepszym przyjacielem Deksa. Na dodatek jeszcze zachodzi w ciążę. Żali się, że kiedyś miała beztroskie życie, a teraz po prostu klapa na całej linii. Oczywiście próbowała różnych sztuczek, aby wrócił do niej Dex, wszystkie na marne. Wiecie, najgorsze jest to, że w książce co piąta strona jest napisane seks. Typowe tanie romansidło. Ale wracając do książki, Marcus rozstaje się z Darcy. No i co teraz z ciążą? Przecież to jego dziecko. Na dodatek matka głównej bohaterki żywi pretensje do swojej pierworodnej, bo niby ta, zepsuła sobie życie. Darcy jest oczywiście w zupełnej rozsypce. Nie ma pojęcia co robić, bo to ona zazwyczaj rzucała facetów, a nie na odwrót. Szczęśliwie przy niej cały czas trwają pieniądze, jej boskie ciało. Tak właśnie siebie pociesza. No dobra, ale co z tego, jak ona nie chce już żyć w smutku? W tym celu wyjeżdża do Londynu, do przyjaciela z liceum, Ethana. Ethan jest typem samotnika, mieszka w takiej hm... jak to ująć.. kotłowni ?? Dobra, niech będzie kotłownia xd Mam na myśli bardzo małe mieszkanko, z dwoma pokoikami i mikroskopijnymi oknami. Ethan jest pisarzem. Pisze książki. Dalej nie powiem co i jak, ponieważ zdradziłabym najważniejsze wątki książki, które za każdym razem staram się zachować w tajemnicy. Ogólnie książka kończy się dobrze i to mi się w niej spodobało. 

"- Moim zdaniem od zawsze dostajesz to, czego chcesz, Darcy. Cokolwiek by to było. Niech się dzieje co chce. Do tej pory Rachel była na drugim planie. A ty bezwstydnie pozwalałaś żeby odgrywała rolę damy dworu. Przez całe liceum była na twoje zawołanie a ty tylko błyszczałaś. Taki układ ci się podobał. Teraz, kiedy został zburzony, nie możesz tego znieść."

Autorka zadbała o bohaterów, doskonale wczuła się w rolę głównej bohaterki - Darcy, która była kompletną egoistką, co po prostu doprowadzało mnie do szału. Myślę, że chyba autorka opisuje samą siebie, ale to chyba niemożliwe :) Właśnie najgorszą bohaterką została Darcy, przez jej egoizm. Naprawdę, przeszkadza w książce, ale jednocześnie dodaje jej uroku. Najlepszą postacią zostaje.. hm.. Ethan. Nie ma innego wyjścia, on chyba tu jedyny w moich oczach był "tym dobrym".

"Czyż nie mówi się, że szczęście to najlepsza zemsta?"

Okładka jest typowo kobieca, od razu widać, że będzie mieć jakiś związek z romansem. Chociaż najbardziej zaskoczył mnie tytuł.


"Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność."
Ocena: 8/10

W sumie to nie wiem, dlaczego taka ocena, ale postanowiłam sobie, że będę bardziej krytyczna. Takie gatunki powieści nie są dla mnie. Przygodowe - to już coś. Polecam kobietom, które kochają "być kobietą". W sumie to mam wyrzuty sumienia, ze ja przeczytałam, bo nie jest dostosowana do mojego wieku. Możecie również dać ją w prezencie jakiejś egoistce. Może w końcu zrozumie, że nie jest sama na świecie. 
Ale wiecie, po krótkich namysłach zobaczyłam swoje prawdziwe "ja". Tak naprawdę byłam podobna do głównej bohaterki, bo zwracam uwagę tylko na wygląd. Tak, to prawda, czasem czuję się wybrakowana, ale czasem tą cechę łącze z egoizmem.  No to mam wyzwanie - być lepszym człowiekiem ! 

"Miłość i przyjaźń. To one czynią z nas ludzi, którymi jesteśmy. A jeśli pozwolimy, potrafią nas również zmienić."

Ps. Podobno jest jeszcze pierwsza część tej książki, dowiedziałam się przed chwilą. Ma tytuł: "Coś pożyczonego". 




7/21/2015

Magazyn Otaku

NIE, nie pomyliłam tytułów. Zrecenzuję Wam dzisiaj czasopismo. Taaaa... Sama jestem w szoku. Ogólnie to jestem taka yolo, że nie pytałam o zgodę J.M.K i możliwe, że mnie za to zabije. Chociaż w sumie gazety również się czyta. No nieważne. Boję się tylko, że w końcu dojdzie do tego, iż pewnego pięknego wrześniowego dnia przyjdę do Was z recenzją podręcznika do fizyki xD

***





Chyba powinnam zacząć od mojej wzruszającej opowieści.
Zostałam zmuszona do pojechania na zakupy z młodszym bratem. Kupił to, co tam chciał kupić, ja sobie wybrałam książkę i w zasadzie nie mieliśmy już co robić. NIESTETY, nie mogliśmy wrócić jeszcze do domu, gdyż musieliśmy czekać aż mama skończy pracę, Całe 70 minut czekania. A my już naprawdę nie mieliśmy nic do roboty. Poprawka: Ja nie miałam. Postanowiłam, że za to, co mi zostało, kupię sobie jakąś gazetę. Nie kupuję gazet, ale to była sytuacja alarmowa. Poszłam do Empiku i zaczęłam szukać czegoś dla siebie. Brałam pod uwagę dwie pozycje i długo nie mogłam się zdecydować. Ale w końcu wybrałam... I takim sposobem Otaku trafiło w moje ręce.

Zdecydowanie nie jestem otaku, ale interesuję się anime i mangą. No dobra, "interesuję" to za mocne słowo. Raz na pół roku obejrzę sobie jakieś anime, a co 3- 4 miesiące kupię jakąś mangę. Trzeba przyznać, że na miłośnika kultury japońskiej się nie nadaje..........

O magazynie "Otaku" słyszałam. Bo jak można nie słyszeć, kiedy wszyscy o nim gadają? Ja jakoś nigdy nie byłam nim zainteresowana i nie planowałam go kupować. Uważałam, że jest kolejnym żałosnym pisemkiem, gdzie co dwie strony jest reklama. Zmieniłam zdanie.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po otworzeniu magazynu to jego prostota. Nic nie było naćpane tak, jak w innych gazetach. Ładne obrazki na każdej stronie aż zachęcały do przeczytania tekstu.

Zaczęłam czytać. I wciągnęłam się. Każda recenzja była po prostu doskonała. Aż głupio mi się zrobiło, że moje posty na tym blogu tak nie wyglądają... Redaktorzy magazynu przekonali mnie swoimi opiniami do kilku mang, na które normalnie W ŻYCIU nie zwróciłabym uwagi.

Oprócz recenzji przeróżnych serii, gazetka ma dla nas jeszcze inne rzeczy do zaoferowania. Ciekawostki o Japonii, wywiady, lekcje języka japońskiego, relacje z eventów... Każdy znajdzie coś dla siebie. Przeczytałam każdy artykuł i każdy mi się spodobał. Nawet ten z poradami cosplayowymi i mimo że zupełnie mnie to nie interesuje, z zapartym tchem czytałam o stylizowaniu peruk xD

Czasopismo tak mi się spodobało, że chyba zacznę je regularnie kupować. Polecam wszystkim, którzy choć trochę interesują się Japonią, a jeszcze po "Otaku" nie sięgnęli.


7/20/2015

Romek Pawlak - Dziura w sercu

Tytuł: Dziura w sercu
Autor: Romek Pawlak 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 206


Poznajemy czternastoletnią Fusię, która czuje się wybrakowana; niepotrzebna i niekochana. Mieszka w mieście ze swoją ciotką, która jest chora na cukrzycę.Jej mama zginęła w wypadku, a ojciec opuścił ją, gdy była jeszcze mała.  Niestety, ale nie ma przyjaciółki, ani chłopaka. Chłopaka zaczyna szukać na siłę, ale bez skutku. Za to w jej życiu pojawia się Hanka, nastolatka która kradnie i mały ośmioletni Jasiek, który wciąż drepcze jej po piętach oraz gitarzysta zespołu rockowego. Jest jeszcze Iwka, z którą Fusia zna się od podstawówki, ale teraz, w gimnazjum, nie są już najlepszymi przyjaciółkami.Wspominałam coś o Jacku, prawda? Otóż ten oto Jacek, jest także zaniedbywany przez rodziców; są oni alkoholikami. Zajmowanie się nim to sprawa honorowa, jak to określiła ciotka Fusi. Czy główna bohaterka znajdzie sobie wreszcie drugą połówkę? Czy odnajdzie swoją psiapsiółę, z którą będzie mogła o wszystkim pogadać? Co będzie z Jackiem, czy będzie musiała z nim mieszkać? Czy ciotka wyląduje w szpitalu z powodu cukrzycy? 
Ogólnie książka opowiada o jednym i tym samym, ale nie jest przynudzająca, co to to nie. Właśnie życie tej nastolatki jest trochę podobne do mnie, bo ja też czuję się trochę taka wybrakowana. Książka mi się spodobała, ale coś czuję, ze ta recenzja będzie dosyć krótka.

" - Jesteś mi potrzebna - rzucił nagle Arek. - Bo ja, was dziewczyn, kompletnie nie rozumiem. A na Beacie mi zależy. Więc pomożesz? - upewnił się. 
Fusia skinęła głową. 
Tak, nie wybrakowana, tylko potrzebna. To było dobre słowo. Wreszcie czuła, że jest komuś potrzebna: ciotce, Jackowi, Damianowi, Hance, a teraz jeszcze Arkowi. 
- Potrzebna - szepnęła niemal bezgłośnie. 
Zamierzała często to sobie powtarzać."

Bohaterowie... hm.. Byli okej. Naprawdę, z bohaterami mam zawsze problem. Najbardziej do gustu przypadła mi główna bohaterka, ponieważ była bardzo podobna do mnie. Najgorzej wypadła... Iwka. Ta wstrętna dziewucha, która obgadywała przed innymi Fusię. Właściwie to główna bohaterka miała trudne dzieciństwo. 

Oprawa jest taka nijaka. Do wypożyczenia książki zainspirowała mnie gitara, widniejąca na okładce. Wiedziałam, że to coś związanego z muzyką. 


Ocena:10/10

Miałam być bardziej surowsza co do oceniania, ale nie dam rady. Po prostu książka mi się bardzo spodobała. Nawet przy niektórych wątkach się wzruszałam, nie umiałam powstrzymać łez. Genialna. Jak najbardziej polecam :) 




7/18/2015

The Arctic Monkeys - Ben Osborne


Dzisiaj książka zdecydowanie nie dla wszystkich. Jest to coś, co zainteresuje jedynie fanów zespołu Arctic Monkeys.






Tytuł: The Arctic Monkeys
Autor: Ben Osborne
Wydawnictwo: In Rock
Data wydania: 2015
Liczba stron: 352



Opis: Pierwsza na polskim rynku książka o brytyjskiej grupie Arctic Monkeys. Szczegółowa historia zespołu, charakterystyka tworzących go muzyków, opisy płyt i koncertów. Niezwykła historia liczącej już ponad dziesięć lat formacji, która najpierw zaistniała w Internecie, a potem podbiła cały świat. Od albumu „Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not”, uznanego za najszybciej sprzedający się debiut w historii brytyjskiej fonografii, aż po płytę „AM”, która również – podobnie jak pozostałe albumy zespołu – od razu weszła na pierwsze miejsce list bestsellerów. Liczne wypowiedzi artystów, anegdoty z życia prywatnego muzyków, wkładki ze zdjęciami, szczegółowa dyskografia. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Arctic Monkeys.

Osobiście jestem fanką Arctic Monkeys, ale uważam, że ta pozycja wcale NIE jest obowiązkowa. Owszem, dowiedziałam się trochę o historii zespołu i jego drodze na szczyt, lecz tak naprawdę sporo wiedziałam już przedtem i oczekiwałam trochę więcej informacji. 

Nie będę się tu raczej za bardzo rozpisywać, bo (jak już wspomniałam) nie wszystkich ta książka zainteresuje. Poza tym biografia biografią- nie da się jej dobrze opisać.

Od zawsze lubiłam Arktyczne Małpy, ale po przeczytaniu biografii polubiłam ich jeeeeeszczeee bardziej.

 Czytałam opinie innych ludzi na lubimy czytać (taki mój nowy zwyczaj) i większość oceniała biografię jakoś nisko. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale moim zdaniem "The Arctic Monkeys" jest ciekawą książką i przyjemnie mi się ją czytało, nawet w połowie całkiem się wciągnęłam. "Co z Andy'm?!??!?! Co się stało z Andy'm?!?!?!?!?!?!"




Podsumowując, przyznaję książce 8/10.

***

To moja najkrótsza recenzja i mam wyrzuty sumienia, że napisałam ją w pięć minut, więc może po prostu napiszę Wam coś jeszcze o Arctic Monkeys.

Zaczęłam ich słuchać dwa lata temu. Natrafiłam na ich piosenkę gdzieś w otchłaniach internetu i strasznie mi się spodobała. I.. To właściwie tyle.

Chłopaki grają od 2002 roku i w dotychczas nagrali pięć albumów. O zespole było i jest głośno, więc podejrzewam, że wszystkim "Arctic Monkeys" obiło się o uszy, ale jeśli jednak się tak nie zdarzyło, to mogę Wam z ręką na sercu ich polecić. Grają muzykę indie rock i punkową.

Nie mogłam się zdecydować, jaki utwór zespołu wstawić, więc dam Wam mój ulubiony album ^^ Tak, cały.......




7/17/2015

Liebster Blog Award #2

Już drugi raz otrzymałyśmy nominację do Liebster Blog Award. Tym razem dziękujemy za nią Marcie T. z bloga Zaczytana Dolina. Blog jest bardzo ciekawie prowadzony, dlatego serdecznie was na niego zapraszam =)

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.


1. Kim chciałeś zostać, kiedy byłeś mały?
J.M.K. : Och, ile tego było ! Pamiętam, że chciałam być nauczycielką, piosenkarką, pisarką, cukiernikiem, artystką(chodzi mi o artystkę od malarstwa, szkicowania, wykonywania karykatur) - z czego te dwa ostatnie ostatnie zostały do dzisiaj z tym że doszedł jeszcze patomorfolog sądowy.
Li : To się zmieniało baaaardzoooo często. Każdego dnia miałam inne plany na życie. Na pewno chciałam być treserem zwierząt, pisarką, malarką, aktorką i, uwaga!, GRABARZEM. Taaak, 7- letnia ja przez jakiś czas miała dziwne zainteresowania i urządzała pogrzeby muchom i biedronkom... xD
Dziewczyna z Gitarą : W dzieciństwie zawsze chciałam być nauczycielką. Pamiętam nawet, że miałam tablicę, dziennik a także niewidzialnych uczniów, którym zadawałam pytania :3

2. Co byś zrobił z wygraną, gdybyś wygrał w totolotka?
J.M.K. : Wybudowałabym ogromną posiadłość, ukrytą w lesie. Mieściłyby się w niej setki pokoi, a w samym centrum - ogromna biblioteka z mnóstwem książek, w tym białych kruków, oraz mangami. Wszystko w stylu osiemnastowiecznej Anglii, gdyż zawsze miałam sentyment do tego okresu =) Prócz tego na pewno oddałabym sporą część swoim najbliższym. Jakieś 2/5 zostawiła na "czarną godzinę", a resztę wydała na podróże do innych krajów i swoje zachcianki =)
Li :Najpierw nadrobiłabym zaległości książkowe, nakupiłabym płyt i filmów dvd, pewnie powiększyłabym trochę kolekcję mang i oczywiście sporą część pieniędzy przeznaczyłabym na ciuchy, a potem 'zainwestowałabym' w poważniejsze rzeczy. Podróże do Azji i Ameryki... Mały domek ukryty w górach... Jeśli zostałoby mi wystarczająco dużo kasy, to wykupiłabym fabrykę czekolady! ^^
Dziewczyna z Gitarą : Oddałabym połowę moim rodzicom, aby skończyli robić poddasze. A z poddaszem są duże koszty, więc i tak i tak nie miałabym wyjścia. Resztę pewnie przeznaczyła bym na swoje zachcianki typu książki, ciuchy... 

3. Gdybyś mógł mieć jakąś super moc, co by to było?
J.M.K. : Stawanie się niematerialną.
Li :  I tu mam problem- zupełnie nie mogę się zdecydować. Jest wiele super mocy, które chciałabym posiąść. Moimi faworytami są: latanie, niewidzialność i zatrzymywanie czasu. Pierwsza opcja musi być super. Tak sobie latać wszędzie, gdzie się chce. Druga też brzmi zachęcająco, jednak chyba wybrałabym trzecią. Mogłabym jej użyć, aby rano, przed pójściem do szkoły, wreszcie się wyspać. I miałabym tyle czasu, że dałabym radę przeczytać wszystkie książki świata. ZDECYDOWANIE zatrzymywanie czasu! Poza tym spory wpływ na decyzję miała moja miłość do gry Life is Strange, gdzie główna bohaterka ma właśnie taką moc.
Dziewczyna z Gitarą : Niewidzialność :)



4. Co sądzisz o e-bookach i audiobookach?
J.M.K. : Nie przepadam za nimi, wolę normalne książki.
Li : E- booki? Nie dziękuję. A co do audiobooków nie mam wyrobionego zdania, gdyż jeszcze nigdy nie miałam z nimi styczności.
Dziewczyna z Gitarą : Nienawidzę ich. Osobiście wolę wersję papierową, wtedy mogę poczuć okładkę :D

5. Posiadasz jeszcze ulubioną książkę z dzieciństwa? Jeśli tak, co to za książka?
J.M.K. : W dzieciństwie kochałam książkę "Laila Winter i Królestwo Pięciu Słońc" Barbary G. Rivero. Zawsze miło wspominam tę książkę i mogę ją polecić młodszym nastolatką :)
Li : W dzieciństwie całkiem sporo czytałam (a dokładniej mama mi czytała) i miałam kilka ulubionych książek, które lubię do dziś. Większości się pozbyłam, ponieważ uznałam, że jestem na nie za stara (później stwierdziłam, że niekoniecznie tak jest), ale mam pojedyncze książeczki, które nadal zapełniają moje półki. Najbardziej chyba lubiłam "Mikołajka" René Goscinnego.
Dziewczyna z Gitarą : To "Martynka" Wandy Chotomskiej. Pamiętam, że miałam kilka opowiadań z tej serii, po prostu kochałam tę książkę. Opowiada o 10 - letniej Martynie, która przeżywała przygody. 

6. Jak brzmią Twoje 3 ulubione cytaty z literatury?
J.M.K. : "-Jesteś psychopatą. -Wolę określenie"człowiek z wyobraźnią"." - Becca Fitzpatrik "Crescendo"
"Nic nigdy nie jest takie samo. Nieważne, sekundę czy sto lat później. Wszystko zawsze przelewa się, kipi, a ludzie zmieniają się tak samo jak oceany." - Neil Gaiman "Ocean na końcu drogi"
Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.- Erich Maria Remarque Trzej towarzysze
Li : "Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko" ~ Antoine de Saint-Exupéry "Mały Książe"
"Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano. Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości." ~ Éric-Emmanuel Schmitt "Oskar i pani Róża"
Trzeciego właściwie nie mam, ale dzisiaj skończyłam czytać biografię zespołu Arctic Monkeys i strasznie spodobała mi się jedna wypowiedź wokalisty zawarta w książce. Wiem, że to nie ma zbyt wiele wspólnego z pytaniem, ale proszę, potraktujmy te słowa jak cytat z literatury. Jest naprawdę godny uwagi. "Rock and roll nigdy nie zginie. Co jakiś czas może się zahibernować i zatopić w bagnie, myślę, że musi dostosować się do pewnych reguł cyklicznej natury wszechświata. Ale zawsze będzie czekał tuż za rogiem, gotowy powrócić, łamać bariery i będzie miał się lepiej niż kiedykolwiek. Czasami rock and roll odchodzi w cień, ale nigdy nie umrze." ~ Alex Turner

Dziewczyna z Gitarą : "Żyjemy dla miłości" - Christopher Wilson - Ballada o Lee Cottonie 
"To okropne. Okropne, że życie jest takie kruche i takie silne zarazem." - Zuzanna Orlińska - Pisklak 
" Znikniesz. I nie śmiej się pokazywać. " - Ewa Nowacka - Dwaj mężczyźni i ona
Oczywiście to tylko kilka z moich ulubionych cytatów, mam ich o wiele wiele więcej :)



7. Posiadasz jakieś zwierzę? Jeśli tak, to jakie? Jeśli nie, to czy marzysz o jakimś?
J.M.K. : Czy rybki się liczą ? Ha ha ha, chyba nie. Od zawsze jednak chciałam mieć wilka, ale nie takiego oswojonego, ale takiego który byłby przyjazny tylko mnie. Prócz tego chyba jak większość marzę o własnym smoku :)
Li : Mam psa. Kochanego psa, który gryzie meble, brudzi podłogę i pakuje mi się do łóżka...
Dziewczyna z Gitarą : Posiadam... Kurki, kaczki, pieska, kotka... Tak, mieszkam na wsi :)

8. Czy zdarzyło Ci się, że kupiłeś książkę, a potem żałowałeś kupna? Jaki jest jej tytuł? Co się z nią stało?
J.M.K. : Nie, uważam,że każda książka, nawet jeśli mi nie pod pasowała, ma swoją wartość. 
Li :  Niee, jeszcze nigdy mi się nic takiego nie przytrafiło. Może odrobinę żałowałam, kiedy kupiłam ostatni tom serii Dary Anioła, który miał uszkodzony grzbiet (naprawdę nie wiem jak to się stało, że nie zauważyłam tego w sklepie), ale po jakimś czasie przestało mi to przeszkadzać.
Dziewczyna z Gitarą : Po pierwsze ja nie kupuję książek tylko wypożyczam z biblioteki :) Ale nie żałowałam żadnej wypożyczonej książki :P

9.  Pożyczasz swoje książki? 
J.M.K. : Jeśli ktoś poprosi lub wyrazi taką chęć to oczywiście. Często nawet sama komuś polecam jakąś książkę i jeśli akurat ją mam to mu pożyczam.
Li : Nope. Jestem samolubna i moje książeczki mam prawo dotykać tylko ja xD Może raz czy dwa się zdażyło, że coś komuś pożyczyłam, ale raczej tego unikam.
Dziewczyna z Gitarą : Tak, jeżeli tylko nie jestem w trakcie czytania.


10. Czy udało Ci się kiedykolwiek coś wygrać? Co to było? Gdzie to wygrałeś?
J.M.K. : Wygrałam do tej pory mnóstwo konkursów plastycznych, prócz tego wygrałam parę konkursów matematycznych i dziennikarskich oraz tanecznych i szczerze mówiąc nie jestem w stanie wymienić wszystkich nagród, bo jest ich za dużo. Staram się brać udział w wielu różnych konkursach o różnej tematyce, gdyż uważam, że to pomaga mi się rozwijać i zobaczyć w czym jestem dobra.
Li :  W konkursach brałam udział głównie w podstawówce, teraz już przestałam. Wygrałam sporo konkursów plastycznych i recytatorskich, kilka literackich i jakieś pojedyncze muzyczne.
Dziewczyna z Gitarą : Głównie wygrywam nagrody w konkursach organizowanych w mojej szkole, ale też po za szkołą, w konkurach dotyczących muzyki. Gdybym miała wymieniać wszystkie moje nagrody... 

11. Wolisz czytać książki polskich autorów czy zagranicznych?
J.M.K. : Nie ma to dla mnie znaczenia. Czytam książki zarówno polskich jak i zagranicznych autorów.
Li : Nie ma to dla mnie żadnej różnicy, jednak czytam głównie książki zagranicznych autorów. Z lektur napisanych przez Polaków sięgam zwykle po klasyki, np. saga "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego.
Dziewczyna z Gitarą :Jakoś szczególnie nie zwracam uwagi na autorów. Po prostu przy wyborze książki nie kieruję się autorami, ale takimi opisami z tyłu okładki :)



Nasze pytania:
  1. Spotkałeś złotą rybkę, kazała ci spełnić trzy życzenia. Jakie one będą ? 
  2. Masz przed sobą kopertę ze swoją datą śmierci. Otwierasz? 
  3. Czym kierujesz się przy wyborze książki ?
  4. Ulubiony tytuł książki ?
  5. Czy jeśli mógłbyś kogoś zabić bez żadnych konsekwencji, zrobiłabyś to ? Jeśli tak - kogo ?
  6. Ulubione słowo ? Dlaczego akurat ono ?
  7. Jaką magiczną istotą chciałbyś być ?
  8. Czy wierzysz w istnienie istot pozaziemskich?
  9. Zaglądałeś do szafy lub pod łóżko, aby sprawdzić czy nie ma tam potworów, kiedy byłeś mały?
  10. Czy kiedykolwiek znalazłeś się w takiej sytuacji, iż myślałeś, że Twoje życie dobiega końca?
  11. Planujesz swój dzień czy raczej jesteś spontaniczny i żyjesz chwilą?
Nominujemy:

Alyson Noel - Aura

Tytuł: Aura
Autor: Alyson Noel
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 191

Może zacznę od tego, że "Aura" jest kontynuacją sagi "Nieśmiertelni". Osobiście nie czytałam tej sagi i czytając opinie niektórych użytkowników, nie miałam pojęcia o co im chodzi  :P
Książka opowiada o dwunastoletniej Riley, która zgięła w wypadku samochodowym, a co najdziwniejsze - dostaje nowe życie po śmierci. Wraz z rodzicami i psem Maślanką, muszą żyć w nowym świecie, który nazwała "Tu". Pierwszy dzień w nowej szkole to dla niej po prostu tragedia. Czuje się zagubiona, jeszcze na dodatek ta szkoła jest taka... dziwna. Poznaje tam czternastoletniego Bohdiego, który jest jej przewodnikiem. Frajer - tak go nazywa, ponieważ nie ubiera się zbyt stylowo. O matko, kolejna osoba, która ocenia ludzi po wyglądzie.. 
Po szkole, została wezwana do sądu "po śmierci". W sumie nie wiem czy to się tak nazywa, ale udawajmy, że tak jest :) No więc zobaczyła tam anioła, od którego świeciło blaskiem różnych kolorów tęczy. Na wielkim pulpicie zobaczyła całe swoje życie, ale w końcu sąd wydał wyrok ostateczny. Zostanie ona przydzielona do grupy "Łowcy dusz". Jej pierwszym zadaniem będzie sprowadzenie  "Promienistego chłopca" na most.  To dziesięciolatek, który straszy w zamku Warmington. Wiele osób przed Riley próbowało sprostać temu zadaniu. Czy jednak może Riley to się uda? Co jeszcze kryje przed nią tajemniczy i frajerowaty Bohdi? Czy nauczy się latać? Tyle pytań bez odpowiedzi. Ale mam na to rozwiązanie - przeczytać książkę :)
Ogólnie fabuła nie jest jakaś wybitna, ale też nie jest nudna, tylko taka w sam raz. Daję plusa autorce za wymyślenie takiego nietypowego imienia dla psa - Maślanka. Założę się, że nikt z was na nie nie wpadł. 
Podczas tej przygody Riley jest martwa, jest duchem, po prostu. 

"Promienisty chłopiec niepokojąco górował nade mną - w ciągu kilku sekund urósł co najmniej trzykrotnie. Jasne kędziorki, które jeszcze przed chwilą wiły się na jego głowie, teraz przeobraziły się we wściekłe, jadowite węże, a całe jego ciało wydawało tak jasny i  p r o m i e n i s t y blask, że z trudem zwalczyłam pokusę, by zasłonić twarz. W oczach chłopca pojawił się złowrogi błysk. Poczułam na sobie ich spojrzenie: płonęły złością - choć to i tak nic w porównaniu z jego ustami, które teraz wydawały się bezkresną czarną otchłanią, niezmierzoną głębią. Otwierały się szerzej i szerzej: miałam wrażenie, że chłopiec chce mnie połknąć w całości. "

O bohaterach tylko kila słów. Znowu denerwujący młody wiek głównej bohaterki i jej postępowanie w różnych sytuacjach. Po prostu to chyba jedyny minus w bohaterach. Miano najlepszego bohatera dostaje... hm... w sumie to nie wiem. Tutaj wszyscy bohaterowie byli tacy sami, więc nie ma najlepszych ani najgorszych. 

Oprawa jest najlepszym elementem całej książki. Lekki fiolecik jest po prostu cudowny... :3


Ocena: 7,5/10

Książka nie wprawiła mnie w zachwyt, jest taka sobie. Polecana dla nastolatków lubiących nadprzyrodzone historie. Jak zauważyliście, w książce nie ma wątku miłosnego, co było dla mnie rozczarowaniem. Jestem przyzwyczajona, że praktycznie w każdej książce jest miłość. Jest jeszcze druga  część książki, ale nie mam na razie pojęcia, czy po nią sięgnę. 

7/15/2015

Elisa Puricelli Guerra - Nieśmiertelny

Dziś zreceznzjonuję drugą część książki "Czarne serce" pt. "Nieśmiertelny". Niestety, aby zrozumieć tę książkę, trzeba przeczytać pierwszą część, czyli czarne serce. Recenzja znajduję się tu: KLIK; recenzja "Czarnego serca"

Tytuł: Nieśmiertelny
Autor: Elisa Puricelli Guerra
Wydawnictwo: Akapit Press 
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 355

Narcissus Spark, mroczny piosenkarz rockowy, znów wychodzi z kart książki i znajduje się w samym centrum wydarzeń Londynu. Viola bardzo przeżywała jego nieobecność, po tym, co się działo, a właściwie co ich połączyło. Kiedy zobaczyła Narcissusa, dla którego straciła głowię, była w siódmym niebie. 
Tym razem głównymi wątkami książki będą poszukiwania klucza Sloaney'a i znalezienie ojca Violi. Po piętach cały czas depcze im Szalony Kapelusznik, który za wszelką cenę chce dostać się do tego wyjątkowego klucza. Teraz wam coś zdradzę. Otóż klucz Sloaney'a nie ma kształtu klucza, tylko jest lustrem. Tak, tylko ma nazwę "Klucz Sloaney'a", ale w rzeczywistości jest to lustro. Dziwne, prawda? I oto właśnie ten klucz otwiera przejścia do książek i ich światów oraz pozwala zamknąć jakąś osobę w świecie tej książki. 
W recenzji "Czarnego Serca" wspominałam, że Narcissus miał tatuaż, czarny narcyz. Właśnie on oznaczał, że pochodził z książki. Taki sam tatuaż miała Gertruda, czyli bibliotekarka ze szkoły Violi i wiele innych osób. Oczywiście, Gertruda występuje w książce w licznych wątkach i jest ważną osobą w poszukiwaniach klucza. 
We wstępie wspominałam coś o Szalonym Kapeluszniku, prawda? Pierwsze skojarzenie, które mi przyszło do głowy, to książka "Alicja w krainie czarów", i moje skojarzenie było trafne, bo w książce jest wspomnienie o "Alicji". Tylko wiecie, problem w tym, że w książce jest dwóch Szalonych Kapeluszników. Jeden jest dobry, a drugi zły. 
Ogólnie cała książka opowiada o poszukiwaniach klucza Sloane'a. Stale jest tam mowa o zagadkach... Właśnie! Skoro mowa o zagadkach były tam takie dwie, które mnie bardzo zaciekawiły. Pierwsza z nich: Możesz je poczuć, usłyszeć lub złamać, ale nie możesz mu nic kazać. A druga: Jeśli na mnie patrzysz, nie chcesz widzieć nic innego. Odpowiem na każde pytanie, jakie tylko mi zadasz. Nie kłamię, kłamstwa nie leżą w mojej naturze. Znacie odpowiedź? Dajcie w komentarzach :)
Oczywiście książka zakończona happy - endem. 

Fabuła była świetna, tak jak w pierwszej części, ale z bohaterami coś niedobrego się podziało, szczególnie z Narcissusem. Wiecznie się kłócił z Violą, a ja lubię, kiedy nie ma kłótni. Po prostu na rękę mi, kiedy nie ma sprzeczek, wszystko idzie gładko. Do drugiej części doszli nowi bohaterowie, ale to nie znaczy, że moi dwaj ulubieńcy - Viola i Narcissus - pozostali w tyle. Wręcz przeciwnie. Pomimo tych wad, naprawdę jestem mocno związana z Violą, chciałabym się znaleźć na jej miejscu i w końcu przeżyć przygodę! A za spotkanie Narcissusem Sparkiem dałabym wszystko... 
Za to najgorszym bohaterem okazał się Arthur, nauczyciel historii sztuki, który był zadurzony w Gertrudzie. Niby jest taki słodki i nieśmiały, a co kryje się pod jego maską...

Okładka tym razem była jakaś taka dziwna, ale dalej miła w dotyku. I pachnąca. Powiem dwa słowa: mieszane uczucia. 


Ocena: 10/10

Tym razem bez plusa, bo książka nie była już taka jak pierwsza część. Nie pociągała mnie, ale według mnie nadal będzie bestsellerem :) Przyznaję, ta recenzja była dla mnie trudna, czytałam ją z 10 razy w kółko, ale mam nadzieję, że wyszła jak najlepiej, bo książka godna polecenia :) Książka oczywiście zawiera elementy fantastki, i powoli zaczyna mi się podobać ta fantastyka. 

Ps. Przypominam, że mamy konto na instagramie pod nazwą aksamitne_stronice_blog i fan page na facebooku. Oczywiście zachęcamy do obserwowania i lajkowania. Na obu stronach nasze adminki są aktywne. 

TAG "Albo Albo"

Cześć ! :) Dzisiaj przychodzę do was z TAG-iem "Albo Albo". Planuje robić tego typu tagi częściej, więc powiedzcie czy wam się podobało i co o tym sądzicie :) Pomysł na TAG zaczerpnęłam z bloga Papierowe Strony. Prócz tego, jak pewnie sami zauważyliście, zmienił się szablon strony. Mam nadzieję, że na lepsze :3 


1. Wolisz czytać trylogie, czy powieści jednotomowe ?
J.M.K. : Zdecydowanie wole czytać "samodzielne" książki, choć nie zaszkodzi gdy od czasu do czasu przeczytam jakąś trylogie.
Dziewczyna z Gitarą : Rzadko, nawet bardzo rzadko czytam trylogie, więc na prawdę nie umiem tego odróżnić. Czasem mam taki stan, że kiedy czytam powieści jednotomowe, to muszę wiedzieć, co będzie dalej. Wtedy zaczynam szperać w internecie ''druga część książki...'' Kiedy jej nie znajduję, jestem po prostu rozczarowana :D
Li : Wolę powieści jednotomowe. Mam problem z kończeniem wszelkich serii i potrafię męczyć się z jedną trylogią miesiącami. Chociaż dobrą trylogią nie pogardzę!


2. Wolisz czytać książki napisane przez kobiety, czy mężczyzn ?
J.M.K. : Szczerze mówiąc, nigdy się nad nie zastanawiam kiedy wybieram książkę. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że "Kobiety piszą bardziej łzawe kawałki, a mężczyźni jadą prosto z mostu i bez zbędnych ceregieli" i myślę, że w jakimś stopniu jest to prawda.
Dziewczyna z Gitarą : Raczej przez kobiety. Kiedy książki piszą kobiety, jakoś tak raz na zawsze te ich opowiadania trafiają mi do serca, tak jak np. Czarne Serce pani Guerry. 
Li : Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Prawdę mówiąc, rzadko zwracam uwagę na autora książki (chyba że go kojarzę) i nie ma dla mnie żadnej różnicy czy autorem jest kobieta, czy mężczyzna.


3. Wolisz kupować w Empiku, czy tylko na stronach internetowych ?
J.M.K. : Większość książek, które czytam pochodzi z biblioteki. Jeśli jednak już kupuje jakąś książkę to muszę mieć jej świadomość, czuć jej fizyczność. Do tej pory przez internet zamawiałam wyłącznie mangi i myślę, że raczej to się nie zmieni. Czyli w Empiku.
Dziewczyna z Gitarą : Książki, które recenzuje, wypożyczam z biblioteki. Nie mam za bardzo kasy na kupowanie książek.  
Li : Empik. Zdecydowanie. Tak naprawdę jeszcze nigdy nie kupiłam książki przez internet. Zawsze chodzę do Empika i szukam tego, co mnie interesuje.


4. Wolisz żeby wszystkie książki zostały zekranizowane, czy żeby przekształcono je na serial ?
J.M.K. : Rzadko kiedy oglądam ekranizacje książek, o serialach już nie mówiąc. Trudno znaleźć mi film który odzwierciedlałby duszę książki, a nie jej nędzne kawałki. Jeśli jednak mam wybierać to chyba stawiam na ekranizację.
Dziewczyna z Gitarą : Osobiście wolę, aby zostały zekranizowane. 
Li : Filmy zwykle nie dorównują książkom, więc rzadko oglądam ekranizacje, jednak to właśnie je wybieram. Bardzo lubię seriale, ale nie mam do nich cierpliwości. 

5. Wolisz czytać pięć stron dziennie, czy pięć książek tygodniowo ?
J.M.K. : Myślę, że raczej trudno byłoby mi docenić książkę i poznać jej wartość gdybym poświęciła jej tylko chwilę i zaraz wzięła się za następną, zapominając o niej. Dlatego wolałabym czytać pięć stron dziennie. 
Dziewczyna z Gitarą : Kurczę, trudne pytanie... Pięć stron dziennie to dla mnie zdecydowanie za mało, a pięć książek tygodniowo to za dużo. Chyba żeby te książki miałyby po jakieś 200 stron to jak najbardziej wybieram drugą opcję :)
Li : Pięć stron dziennie (ale pod warunkiem, że czytana przeze mnie książka jest bardzo dobra, bo nie chciałabym czytać książkowego gniota przez pół roku). Nie lubię czytać na czas, toteż pięć książek tygodniowo raczej odpada. Faktycznie, te kilka strom dziennie to bardzo mało, lecz z kolei pięć książek tygodniowo to bardzo, baaardzooo dużo. Chciałabym czytać strasznie dużo, ale JA MAM ŻYCIE i nie chciałabym go zmarnować wyłącznie czytając.


6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem, czy autorem książek ?
J.M.K. : Praca recenzenta jednak wbrew pozorom nie jest taka łatwa, jednak w porównaniu do pisania książek może się schować ! To prawda że żeby ocenić książkę, wyrażając to co myślimy i ujmując to w zdania należy być ostrożnym, gdyż to niezwykle trudne, a często brakuje też pomysłów na określenie naszych emocji, lub wręcz przeciwnie ! jest ich tak wiele że nie wiadomo co wybrać. Jednakże pisanie książek, przynajmniej według mnie, jest o wiele bardziej skomplikowane i wyczerpujące. Mimo wszystko jednak satysfakcja jaką daje napisanie książki, ha ! wizja swojego dzieła na liście bestsellerów, to jest coś ! I
Dziewczyna z Gitarą : Po takiej jednej powieści o pewnej pisarce, która napisała książkę i z tej właśnie powieści wyszli bohaterowie. Nawet ci dobrzy i ci źli. Więc na razie boję się być autorem. :P Ale po za tym praca autora jest uciążliwa. Wywiady, spotkania... Kiedyś próbowałam pisać własną książkę, ale coś mi nie wyszło. Chyba wolę zostać recenzentem profesjonalnym. 
Li : Autorem. Kiedyś nawet chciałam zostać pisarką, ale mimo tego, że pomysłów mam całkiem sporo, nie potrafię ich przelać na papier. Kilka razy próbowałam nawet napisać jakieś opowiadanie, lecz za każdym razem kończyło się na tym, że nakreśliłam krótki wstęp, miałam wymyślone zakończenie, a rozwinięcia wymyślić nie mogłam. Każde moje "wypociny" trafiały do kosza na śmieci, więc szybko zrezygnowałam z moich planów zostania autorką bestsellerów...


7. Wolisz czytać dwadzieścia ulubionych książek w kółko, czy sięgać po nowe pozycje ?
J.M.K. : Jeszcze nigdy nie czytałam tej samej książki dwa lub więcej razy. Raz próbowałam ale nie było już tych emocji, tego przeżywania. Poza tym jestem głodna nowych pozycji ! :)
Dziewczyna z Gitarą : Prawdę mówiąc, nigdy nie czytałam jednej książki dwa lub więcej razy. Próbowałam, ale nie wyszło, ponieważ znałam już wszystkie akcje na pamięć i nie było już tego "a co będzie gdy..?''
Li : Chciałabym przeczytać wszystkie książki świata, więc to logiczne, jeśli wybiorę drugą opcję, jednak... Przeczytałam już kilka tak niesamowitych książek, że chyba nie mogłabym kiedyś do nich nie powrócić. Mam parę takich książek, które przeczytałam z pięć, sześć razy i dalej mogę je czytać w kółko. Czyli dwadzieścia ulubionych książek w kółko (w moim przypadku raczej pięć, bo mam mało ulubionych książek).

8. Wolisz być bibliotekarką, czy sprzedawczynią książek ?
J.M.K. : Zdecydowanie bibliotekarką ! Czułabym się oszustką/złoczyńcą/grzesznikiem biorąc od ludzi pieniądze za kawałek czegoś cudownego.
Dziewczyna z Gitarą : Zdecydowanie bibliotekarką. Fajna byłaby współpraca z dziećmi w szkole. I podobno bibliotekarki mają ogromną wiedzę na temat książek :)
Li : Bibliotekarką. To musi być świetnie uczucie: tak sobie siedzieć w cichej i zaciemnionej bibliotece, pośród setek regałów i wdychać unoszący się w powietrzu zapach papieru.


9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury, czy wszystko poza ulubionym typem literatury ?
J.M.K. : Przyznam, iż mam dylemat. Ja nawet nie mam ulubionego gatunku... Jeśli jednak miałabym wskazać najczęściej czytany to będą to horrory oraz kryminały. Prócz tego jednak czytam mnóstwo innych książek o przeróżnej tematyce, parę razy nawet zdarzyło mi się czytać książki historyczne, choć za nimi nie przepadam. Uważam, że należy spróbować wszystkiego, a nie ograniczać się i zamykać w błędnym kole, bo nawet ukochany typ literatury w końcu nas zmęczy i zamiast poszerzać horyzonty będziemy wyłącznie marnotrawić czas... Jednakże jeśli już muszę wybrać, to chyba dość oczywiste, że postawie na ulubiony typ literatury.
Dziewczyna z Gitarą : Dobra, przyznaję się. Nie mam ulubionego gatunku. Najwięcej czytam raczej powieści przygodowych, to pewnie dlatego, że wybieram książki w pośpiechu... I teram wam powiem coś w sekrecie.. zaczęłam lubić fantastykę! Nie spodziewałam się tego po sobie i już niebawem pojawi się recenzja powieści z gatunku ''fantastyka''. 
Li : Chciałabym poznać wszystkie gatunki literatury, bo na razie sięgnęłam jedynie po część, ale myślę, że lepsze jest czytanie tego, co lubię bardziej. Wybrałabym swój ulubiony typ (jeśli taki w ogóle mam!) i czytałabym w kółko tylko takie książki.


10. Wolisz czytać książki "fizyczne"(papierowe), czy e-booki ?
J.M.K. : Miałam styczność z e-bookami już parę razy, próbowałam się do nich przekonać, no ale nie wyszło. Skończyło się na mojej zażartej nienawiści do tej formy książki. Zdecydowanie wole książki papierowe.
Dziewczyna z Gitarą : Bez zastanowienia wersja papierowa. Nienawidzę książek typu e - book, jakoś mnie nie przekonują. Tak samo zamiast e - mail wolę pisać zwykłe listy i wysyłać pocztą. Ależ jestem staroświecka :3
Li : Zdecydowanie papierowa wersja! Jedynie raz w swoim życiu zetknęłam się z e- book'iem i nie byłam zachwycona. Po dwóch godzinach zaczęły strasznie boleć mnie oczy i na tym skończyło się czytanie. Poza tym nie ma nic lepszego niż zapach kartek i przewracanie miękkich stron.

Cykl Dary Anioła - Cassandra Clare


Nadal nie przeczytałam niczego nowego. Ostatnio nie mam cierpliwości do czytania, ale obiecuję, że następnym razem przyjdę do Was z czymś nowym. Tymczasem zajmiemy się światem Nocnych Łowców, w który zagłębiłam się już jakiś czas temu.






Tytuły: Miasto kości, Miasto popiołów, Miasto szkła, Miasto upadłych aniołów, Miasto zagubionych dusz, Miasto niebiańskiego ognia
Cykl: Dary Anioła
Autor: Cassandra Clare 
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2013-2014
Liczba stron: (kolejno) 512, 528, 528, 448, 556, 702
Liczba tomów: 6



 Widziałam, że na blogu kilka miesięcy temu została zrecenzowana trylogia "Diabelskie maszyny" tej samej autorki, która również opowiada o Nocnych Łowcach. Zapraszam: KLIK


 Clary Fray jest zwyczajną nastolatką mieszkającą w Nowym Jorku. Dziewczyna niczym nie wyróżnia się spośród innych. Tak przynajmniej uważa... Pewnego dnia postanawia wybrać się do nocnego klubu ze swoim jedynym przyjacielem- Simonem. Zauważa tam nieco dziwnych ludzi, których nie widzą inni. Zostaje wplątana do świata Nocnych Łowców- pół aniołów, pół ludzi walczącymi z demonami. Dowiaduje się, że sama do nich należy i czeka na nią wielkie wyzwanie. Valentine- zbuntowany Łowca, który kiedyś niemal doszczętnie zniszczył świat Nocnych Łowców, powraca. Clary musi pomóc go powstrzymać.

To kolejna młodzieżowa seria must have. Jak w prawie wszystkich książkach z tego gatunku, nie mogło się obejść bez wampirów, wilkołaków, czarowników, demonów i innych takich. Trochę mnie to zniechęciło do "Darów Anioła", ponieważ miałam wrażenie, że natrafiłam na kolejny "Zmierzch". Jednak seria była tak bardzo popularna i tyle osób o niej mówiło, że zdecydowałam się (trochę przez przypadek) kupić "Miasto kości".

Bohaterowie: chyba jeszcze mi się nie zdażyło, żebym tak bardzo nienawidziła głównego bohatera. Nasza Clary na początku była jeszcze w miarę znośna, ale z każdym tomem coraz bardziej mnie irytowała. Na szczęście inne postacie są tak dopracowane, że główna bohaterka mi aż tak nie przeszkadzała. Niektórzy są eleganccy i ubierają się według swojego własnego, intrygującego stylu, inni czarują swoim uśmiechem i celnie ripostują. A, właśnie. Celne riposty to chyba to, co w książce podobało mi się najbardziej.

" -Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej."

Podoba mi się ten świat Nocnych Łowców i epizody z demonami. Cała seria cechuje się żywą akcją. Nie można się nudzić.




Oprawa graficzna... Wiem, że okładki Darów Anioła budzą mieszane uczucia. Jedni uważają, że są cudowne, inni twierdzą, że są wręcz ohydne. Szczerze? Mi się nie podobają. Są kiczowate. O ile jeszcze pierwsze trzy tomy tak źle nie wyglądają, to kolejne trzy zupełnie odpychają (MOIM ZDANIEM OCZYWIŚCIE). Nienawidzę, kiedy na okładce umieszczone są zdjęcia ludzi. Tak jakoś mam. Podsumowując: jestem na nie. Ale to kwestia gustu. Wy sami musicie ocenić, czy Wam się podoba. Poza tym nie powinniśmy oceniać książek po okładce, no nie...?

Książka jest trochę schematyczna. Mamy dosyć nieśmiałą nastolatkę prowadzącą nudne, szare życie, która nagle dowiaduje się, że posiada super moce czy coś w tym rodzaju. Poznaje jakieś istoty nadnaturalne i okazuje się, że musi uratować świat przed jakimś złowrogim szaleńcem... Blah, blah, blah... Oczywiście bez wątku miłosnego się nie obejdzie.

 Moja ocena dla serii "Dary Anioła": 8/10. Ma swoje minusy, ale czyta się ją łatwo, a autorka wkręca nas w wykreowany przez siebie świat tak, że nie możemy się oderwać .

  "Niestety, człowiek najbardziej nienawidzi kogoś, na kim mu kiedyś zależało."

Już wspomniałam, że o książkach z serii jest głośno, więc pewnie nie zdziwicie się, jeśli napiszę, że powstał film na podstawie pierwszej części (KLIK). Zaskoczeniem dla Was zapewne nie bedzie również to, że na podstawie "Darów Anioła" Cassandry Clare powstanie serial.

Myślę, że w miarę przybliżyłam Wam fabułę "Darów Anioła". Zachęcam do przeczytania.

P. S. Zrezygnowałam z wstawiania w tytule cytatów. Stwierdziłam, że tytuł i autor w tytule posta znacznie ułatwią szukanie książek. + odrobinę zmieniłam wygląd oceny (zielony kolor), aby moje recenzje wyglądały w miarę podobnie do recenzji Dziewczyny z gitarą.