Theme by Kran

7/29/2015

The Innocent - Arad Avi, Jun'ichi Fujisaku

Dzisiaj przyszła do mnie paczka z kilkoma mangami. Przeczytałam już jedną z nich i postanowiłam, że podzielę się nią z Wami.

***





Tytuł: The Innocent
 Autorzy: Arad Avi, Jun'ichi Fujisaku
Wydawnictwo: Studio JG
Data wydania: 2011
Liczba stron: 220



Do kupienia mangi zachęciło mnie to, że jest jednotomowa (mam już dość męczenia się z 10- tomowymi seriami). Oczywiście wpływ na moją decyzję miała również oprawa graficzna, która jest bardzo, bardzo ładna i opis fabuły: Po tym jak został niesłusznie stracony, były detektyw otrzymuje szansę na ponowne życie. Ash zostaje wysłany na Ziemię, aby bronić niewinnych. Przewodnikiem w jego pozagrobowej walce staje się Angel, który wcale nie pała sympatią do „nieczystego” Asha. Na dodatek ma niespecjalną ochotę do podążania ścieżkami wytyczonymi przez jego zwierzchników. Woli działać "po swojemu".

Nie myślałam, że mam do czynienia z poważną lekturą, jednak po przeczytaniu wypowiedzi rysownika mangi (coś w stylu: świetna powieść, łomójboże, ta fabuła to cudo!!!!!!!!!!), moje oczekiwania niesamowicie wzrosły. W mgnieniu oka otworzyłam tomik... i co ujrzałam? Kreskę jak z amerykańskich komiksów. Wtedy zrozumiałam: trzymam w ręce mangę pełną akcji, to nie żadna opowieść o karze i śmierci, to KOLEJNY KOMIKS O NAWALANIU SIĘ!

Nasz główny bohater od początku jest jakiś taki niewzruszony i pozbawiony uczuć. Dziwny koleś. Zachowuje się zupełnie jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi swojej misji. Potrafiłby zabić każdego, kto stanie mu na drodze (i kilka razy nawet próbuje to zrobić). Jego przewodnik- Angel musi go bez przerwy ostrzegać i pouczać (bez skutku), z czego wynikają całkiem zabawne dialogi.

Nie da się ukryć: akcji jest dużo. Moim zdaniem nawet ZA DUŻO. Przez te 200 stron ciągle coś się dzieje, przez co cała manga staje się chaotyczna. Zdecydowanie mogli wydłużyć opowieść do 2- 3 tomów, ponieważ czytelnik nawet nie ma czasu zżyć się z bohaterami i ogarnąć wszystkie wydarzenia. Już, już wydaje ci się, że zaczynasz lubić tę lekturę, gdy nagle...... KONIEC.

W przeciwieństwie do tych wszystkich komiksów z superbohaterami, "The Innocent" nie jest pozbawiony głębszego sensu. Wbrew pozorom, pod koniec jest nawet wzruszający. A propos końca: czuć niedosyt. Nie wiem, czy był on spowodowany nadmiarem akcji, czy długością mangi, ale po skończeniu "Niewinnego" (innocent- niewinny), przez kilka minut siedziałam z tomikiem na kolanach i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. "Czy przypadkiem nie brakuje mi kilku ostatnich stron...?"

Przyznaję mandze 7/10. Miałam straszny problem z oceną. 8 to za dużo, a 7 to za mało. Zdecydowałam, że jednak trochę zaniżę ocenę.

Mogę Wam polecić "Innocenta", jeśli szukacie jakiejś krótkiej lektury z małą ilością dialogów na jeden wieczór (a właściwie na 20 minut).

5 komentarzy:

  1. Bardzo podobała mi się kreska w tej mandze, chociaż muszę przyznać, że średnio ją pamiętam :)

    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w sumie też się podobała :)

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu myślę nad kupieniem jakiejś dobrej mangi i nie mogę się do tego zabrać. Niezbyt przekonuje mnie japoński "komiks", ale chcę spróbować jak to jest. Twoja recenzja sprawiła, iż już mam ochotę zabierać się za czytanie.
    PS. Piszesz bardzo fajne recenzje, podoba mi się twój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, była ciekawa, ale liczyłam na coś lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń