Theme by Kran

8/12/2015

Cykl Blue Heaven - Tsutomu Takahashi

Nie macie czasami tak, że coś wam wpadnie w oko i po prostu MUSICIE to mieć, mimo że sami właściwie nie wiecie CZEMU?







Tytuł: Blue Heaven
Cykl: Blue Heaven
Autor: Tsutomu Takahashi
Wydawnictwo: J. P. Fantastica
Wydanie oryginalne: 2003
Liczba stron: (kolejno) 200, 200, 208
Liczba tomów: 3



Załoga wielkiego liniowca "Blue Heaven" podczas rejsu znajduje dwóch nieprzytomnych mężczyzn dryfujących na pokładzie zniszczonego kutra rybackiego. Po długim zastanowieniu, kapitan decyduje się zapewnić rozbitkom pomoc. Podczas przeszukiwania statku okazuje się, że doszło na nim do jakiejś makabrycznej rzezi. Między stanem uratowanych ludzi widać znaczącą różnicę. Jeden z mężczyzn jest skrajnie wycieńczony, podczas gdy drugi czuje się bardzo, bardzo dobrze. Niedługo załoga luksusowego "Blue Heaven" przekona się, komu tak naprawdę udzieliła pomocy...

Prawdę mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać po mandze, ponieważ kupiłam ją praktycznie w ciemno. Jedyne, czego byłam pewna to to, że MOŻE być dobra. Ale czy rzeczywiście tak było?

Po otworzeniu pierwszego tomu byłam lekko zaskoczona. Jeszcze nigdy podczas mojej (ciągle) krótkiej przygodzie z mangą, nie spotkałam się z taką kreską. Nie, nie, nie, nie, nie... Nie mówię, że była zła. Raczej... oryginalna...? Tak, oryginalna, ale całkiem przypadła mi do gustu.

Nie jestem fanką filmów katastroficznych, ale moim zdaniem "Blue Heaven" jest taką bardziej krwawą wersją "Titanica" xD Bo musicie wiedzieć, że krwi było tutaj całkiem sporo.

Seria jest dość ciężką lekturą, lecz fabuła jest bardzo prosta i nieskomplikowana. Czyta się szybko, przyjemnie i z wielką ciekawością, ponieważ autor trzyma nas w napięciu do samego końca. Cała opowieść jest utrzymana w niesamowitym klimacie, przez co z mangi robi się niezły horrorek. Zakończenie również mi się podobało, chociaż równocześnie zmroziło mi krew w żyłach.

ALE mam jedną, jedyną uwagę: trzeci tom to jakaś ściema. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego "Blue Heaven" zostało wydane w trzech tomach, skoro całość mogłaby się bez problemu zmieścić jedynie w dwóch . Trzeci tom, odrobinę dłuższy od pozostałych, powinien się kończyć w połowie. Dlaczego w połowie? Ponieważ właśnie w połowie zakończyła się manga "Blue Heaven". Przez następne 100 stron Takahashi przedstawiał nam swoją dodatkową historię. No, fajnie, fajnie, dodatkowa opowiastka, całkiem miło mi się ją czytało, ale ja kupiłam "Blue Heaven", a nie "69" (tytuł opowieści). Mój 'bulwers' wydaje się być tutaj zbędny, ale "69" sprawiło, że bardziej byłam zaciekawiona dodatkową historyjką i zupełnie zapomniałam o mandze, którą dopiero co przeczytałam.

Trochę jeszcze myślałam nad wadami mangi, ale poza tym jedynym minusem, żadnej nie znalazłam. "Blue Heaven" jest mangą na wysokim poziomie i, tak sobie myślę, jedną z najlepszych, jakie do tej pory znalazły się w moich rękach.

8/10 dla "Blue Heaven".

6 komentarzy:

  1. No gdyby nie ta krew to "Titanic" jest zachęcający :D
    Obserwuję i będę odwiedzać ;)
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie czytałam mangi. Żadnej. Może to dobry cykl, żeby to zmienić? :D Krwawa wersja Titanica, hm, brzmi nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej mangi, ale Twoja recenzja zachęciła mnie do zapoznania się z tą mangą :)
    A tam na marginesie bardzo fajnie piszesz :)
    ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń