Theme by Kran

8/17/2015

Dariusz Rekosz - Pocztówka z Toronto

Tytuł: Pocztówka z Toronto
Autor: Dariusz Rekosz
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 142

Lektura zaczyna się dość smutno. Na pierwszej stronie od razu popłynęły mi łzy. Otóż ojciec Moniki, szesnastoletniej dziewczynki, umiera w dniu swoich urodzin...
W tym przełomowym momencie życie głównej bohaterki wywraca się do góry nogami. Najgorzej jest z pieniędzmi. Matka ciągle szuka pracy, ale na darmo. Do jej gimnazjum przychodzi nowy chłopak, Dominik, szkolne ciacho. Lecz jednak coś w nim jest dziwnego. Koleżanka Moniki, Dorota, marzy o tym, aby zostać jego dziewczyną. I to się dzieje. 
Prawda wychodzi na jaw. Dominik jest dilerem. Dorocia daje się wciągnąć w ten interes, niestety skutki ma niezbyt pozytywne...
Fabuła - krótko, zwięźle i na temat :) Doskonale rozumiem sytuację Moniki. Jej życie jest strasznie przeciętne. Bez ojca jest jej strasznie ciężko. Zazwyczaj jest tak, że po stracie ojca, autor pisze, że dziecko staje się chuliganem, robi co chce, pali, pije, ćpa. Tu tak nie jest. Pan Rekosz stawia główną bohaterkę w najlepszym świetle. Monika ciągle pomaga mamie, na dodatek wzorowo się uczy. Też chciałabym być taką córką, lecz moja natura lenia na to nie pozwala :)

Bohaterowie są... hm... w zasadzie to.. nie wiem co o nich powiedzieć. Nie są jacyś nudni, okropni, ale nie są też fantastyczni, po prostu mam mieszane uczucia.
Zwracają się do siebie jak typowi nastolatkowie. "~Aleś ty głupia!" , "~Cholera, kolejny wydatek" , "~Ale mnie wkręcasz, che che che". Bardzo mi się to podobało, miło mi się czytało. Przy niektórych momentach uśmiałam się, chociaż książka generalnie jest melodramatem. Nie zabrakło happy-endu, typowego dla takich rodzajów książek. Ehh, znowu odbiegam od tematu. Także nie mam pojęcia co myśleć o bohaterach. Brak emocji.

Pomyliłam się co do okładki. Myślałam, że ta książka będzie kolejnym romansidłem.
Muszę wam powiedzieć, że lubię patrzeć na buty. Trampki to moje ulubione. Ale jeszcze bardziej lubię je kupować.


Ocena: 9/10

Daleko tek książeczce do fenomenu. Jest fajna, prosta. Taka na jedno popołudnie. Prosty język autora ułatwia czytanie. W tej książce nie można nad niczym rozmyślać - równie dobrze można ją przejrzeć, przeczytać i zapomnieć :) 


Ps. Serdecznie zapraszam was na bloga o tematyce gitarowej. Gitara akustyczna to moja druga pasja (oczywiście zaraz po czytaniu :P). Gościu tutaj fajnie opisuje jak grać różne ciekawe piosenki. Sama z jednej skorzystałam, ale jakoś niespecjalnie mi poszło. Łapcie link: KLIK

2 komentarze:

  1. Jeśli książka na jedno popołudnie, to myślę, że kiedyś jak trafi w moje ręce na pewno ją przeczytam, chociaż problemy nastolatków nie bardzo mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń