Theme by Kran

8/17/2015

Pałac Północy - Carlos Ruiz Zafón

Zawsze przed rozpoczęciem recenzji coś tutaj piszę, ale dzisiaj jakoś nie mam pomysłu.

***




 

Tytuł: Pałac Północy
Cykl: Trylogia mgły (tom 2)
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2011
Liczba stron: 288




 Opis: Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem.

Otrzymałam tę książkę na zakończenie roku, no wiecie, od szkoły, więc stwierdziłam, że nie może być dobra. Wrzuciłam ją gdzieś do mojej szafy lektur niechcianych i próbowałam o niej zapomnieć. Ale... Było w niej coś takiego, że nie pozwalała mi o sobie zapomnieć, mimo iż próbowałam różnych sposobów. Czasami otwierałam ją i karkowałam, ale nadal nie chciałam jej przeczytać. Aż do pewnego dnia...

Książka jest przeznaczona dla młodzieży i nie miałam co do tego wątpliwości już od pierwszej strony. Jest aż po brzegi wypełniona tajemnicą i przygodami, na każdym kroku coś się dzieje. Zawiera elementy magii, ale nie jest ich specjalnie dużo, więc nie można powiedzieć, że jest lekturą fantasy. "Pałac Północy" wprowadza nas w dziwny nastrój, momentami nawet straszy.

Chciałabym napisać, że przy tej pozycji "po prostu nie można się nudzić", ale w ten sposób zaprzeczyłabym sama sobie. Bo ja się czasami nudziłam. Okay, okay, tyle sekretów, tyle odkryć, tyle przygód, ale... Wszystko było jakieś takie przewidywalne. Kilka osób polecało mi tę książkę, mówili, że jest zaskakująca, ale ja nie byłam nią oczarowana. No dobrze, było kilka takich chwil, kiedy czytałam z zasłoniętymi ustami, bo zaraz miałam dowiedzieć się od bohaterów o czymś niezwykłym, ale poza tymi małymi przełomami, wiedziałam, jak książka się skończy.

Nie porwała mnie, ale czytało się bardzo przyjemnie. Fabuła mi się podobała, więc chyba nie mogę narzekać, no nie? Po przeczytaniu książki nie zostałam żadną wielką fanką autora, ale myślę, że kiedyś sięgnę jeszcze po jakąś jego książkę.

 7/10 dla "Pałacu Północy".

6 komentarzy:

  1. Mimo wszystko recenzja zachęcająca ;) Nie znam książki, ale może kiedyś jej poszukam. Okładka jakaś taka dziwna i tytuł też nie najlepszy. Zachęcające są te przygody i klimat ;)
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się właśnie okładka podoba :)

      Usuń
  2. Czytałam już tę książkę i raczej nie zaliczyłabym ją do ulubionych. Była pełna utartych schematów, jakimi autor posłużył się już w "Księciu Mgły".

    Papierowe strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie czytałam "Księcia Mgły".

      Usuń
  3. Zafona w tej wersji nie czytałam, ale jestem ciekawa, co napisał w "Pałacu Północy", dawno już nie miałam w rękach jego książki, więc może najwyższy czas ponownie po niego sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń