Theme by Kran

9/28/2015

"Szukając Alaski" - John Green

Przy recenzji Gwiazd naszych wina raczej nie zachwycałam się Johnem Greenem, jednak nie oznacza to, że autora nie polubiłam. Zupełnie nie wiem, co mam o nim sądzić, ponieważ GNW niezupełnie przypadło mi do gustu, za to Szukając Alaski... wręcz przeciwnie.





Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 320
Data wydania: 2013



Opis: Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

Tak, wiem. Mogłam sama napisać opis, ale... po co? Li jest leniwa i woli opis skopiować.

Książka jest podzielona na dwie części - "przed" i "po". Czytając "przed" z niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony, aby dowiedzieć się wreszcie o jakimś wielkim wydarzeniu, które musi poprzedzać część "po". Kiedy wreszcie kończymy pierwszą część, doznajemy ogromnego szoku, ponieważ to wielkie wydarzenie okazuje się być ZNACZNIE WIĘKSZE niż myśleliśmy. Wstrzymując oddech, jeszcze przez kilka najbliższych kartek serce bije nam jak oszalałe, jednak po pewnym czasie zdarzenie przestaje robić na nas takie wrażenie. Akceptujemy wszystko, co się do tej pory wydarzyło i spokoooojnie czytamy dalej. No właśnie. Trochę zbyt spokojnie. W części "po" akcja staje się znacznie mniej dynamiczna. Nie robi się nudno, ale po dawce emocji, jakiej autor nam dostarczył w "przed", po prostu oczekujemy czegoś więcej.

Chyba lubię młodzieżówki. Są lekkie i czyta się je łatwo, z przyjemnością. Szukając Alaski również czytało mi się łatwo i przyjemnie, jednak książka nie jest lekka. Może Wam się wydawać, że po Gwiazd Naszych Wina, przy której większość z Was płakała jak bobry (nie zaprzeczajcie mi tu teraz!), już nic Was nie zaskoczy. Błąd. Moim skromnym zdaniem Szukając Alaski jest znacznie bardziej wzruszającą lekturą. Zmusza do przemyśleń i refleksji, a to bardzo ważne, ponieważ ostatnimi czasy zauważyłam, iż coraz mniej książek z literatury młodzieżowej uczy nas czegokolwiek. Teraz to tylko te wampiry!

Nie potrafię tego ładnie ubrać w słowa, ale chciałam jeszcze dodać, że bestseller Greena dobrze ukazuje nasze wnętrze. Wydaje się być zwykłą książką, którą każda nastolatka pragnie przeczytać, lecz po przeczytaniu jej, odniosłam wrażenie, że to coś więcej. Choćbyście nie wiem jak się starali przebrnąć przez książkę bez żadnych odczuć, po czym odłożyć ją i o niej zapomnieć, to Wam się nie uda. Nie chcę nikogo straszyć, jednakże bardzo możliwe, iż wkradnie Wam się do umysłu. I tam zostanie. Na długi, długi czas.

Mam mały problem z oceną. Na lubimy czytać przyznałam Alasce 9 gwiazdek, jednak zastanawiam się teraz, czy to nie jest przypadkiem za wysoko. No dobra, ja prawie wszystko oceniam straszliwie wysoko, toteż myślę, że możemy pozostać przy ocenie 9/10.

John Green - Gwiazd naszych wina

Wiem, że recenzja tej książki pojawiła się już na tym blogu, lecz dostałam zgodę, aby jeszcze raz ją zrecenzować.

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 310

Oto historia szesnastoletniej Hazel chorej na raka. Jednym z najważniejszych rzeczy na świecie to jej aparat tlenowy o imieniu Philip. Dla niej życie już kompletnie straciło sens. Wie, że długo nie pożyje, dlatego całymi dniami siedzi przed telewizorem albo czyta książki. Mama i tata są na wyciągnięcie ręki. 
Hazel chodzi na grupę wsparcia i do szkoły. W szkole nic ciekawego się nie dzieje, natomiast na grupie wsparcia podobnie. Lecz któregoś dnia to się zmienia. Na grupę wsparcia przychodzi niezwykle przystojny siedemnastolatek Augustus Waters. Występuje tu typowy wątek o zakochaniu, czyli on zaczyna się na nią gapić, a ona na niego. Tak zaczyna się ich znajomość. 
Z każdym dniem Hazel i Gus wciąż się do siebie przywiązują. Okazuje się, że Augustus ma kostniakomięśniaka, czyli zamiast jednej nogi ma protezę, co utrudnia mu życie i prowadzenie samochodu. 
Po kilku miesiącach znajomości wyjeżdżają razem do Amsterdamu, w poszukiwaniu Petera van Houtera, twórcy Ciosu udręki. Tam zwiedzają różne piękne miejsca, ale tam też dochodzi między nimi do pewnego zbliżenia. Rozumieją się bez słów, a Hazel zrobiłaby dla niego wszystko. Lecz te piękne chwile zostają tylko wspomnieniami, bo kiedy przyjeżdżają z powrotem do domu, wszystko zaczyna się sypać na milion małych kawałków. Otóż nie wiadomo, czy Augustus przeżyje do miesiąca...
Oczywiście nie będę zdradzać zakończenia, bo wyjdę na gadułę :3
 
Hazel i Augustus to para inteligentnych nastolatków, którzy momentami potrafili nieźle zaskoczyć. Dziwił mnie zwyczaj Gusa, czyli wkładanie papierosa do buzi, ale nie palenie go. To było dziwne. Jeżeli chodzi o Hazel, imponowało mi jej życiowe doświadczenie. Nie była rozpieszczoną, słodką szesnastolatką, która ciągle biega do Rossmana po nowy tusz do rzęs czy inne tam pierdółki. Patrzyła na świat realistycznie, miała bogate słownictwo. 
 
"- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się."
 
Okładka jest piękna. Kiedy na nią patrzę, zaczynam się uśmiechać. 


Ocena: 9,5/10

Czegoś mi w tej książce brakowało, tylko jak na złość nie wiem czego. Ale jednego jestem pewna: zostanie długo w mojej pamięci. Oczywiście czytałam setki tysięcy artykułów, czy będzie następna część tej wzruszającej powieści, ale na razie wszystko wskazuje na to, że nie. Uhh, panie Johnie, niech się pan przygotuje, zaraz zasypię pana tysiącami listów! 
Chyba nie muszę wspominać, że książka stała się bestsellerem 2014. Jest też ekranizacja, lecz w żadnym stopniu nie dorównuje książce.
 
Pozdrawiam wszystkich cieplutko :3

Ps. Zaczęłam piać recenzje do gazetki szkolnej ;) Nareszcie ktoś zauważył mój talent :P 

Odgapię się od Li, i też dodam gif :3


9/26/2015

Irena Jurgielewiczowa - Ten obcy

Pierwsza szkolna lektura :3

Tytuł: Ten obcy
Autor: Irena Jurgielewiczowa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 249


Szczerze powiem, że spodziewałam się czegoś lepszego. Ale czego można oczekiwać od nudnych, nic nie wartościowych lektur szkolnych? xd
Poznajemy Julka, Mariana, Pestkę i Ulę - czwórkę najlepszych przyjaciół, którzy mają 'swoją' wyspę. Lecz pewnego słonecznego dnia jakiś obcy pojawia się na ich kawałku ziemi. Zaczynają śledztwo, które prowadzi do... 
Tym obcym jest Zenek. Zenek Wójcik, chłopiec, który imponuje im wszystkim pod każdym względem. Lecz dla mnie ten Zenek był zbyt arogancki. Lubił się wymądrzać, bardzo mało mówił, miał w sobie dużo tajemniczości... Otóż Ten obcy uciekł z domu. Jego ojciec był alkoholikiem, z resztą nie dziwię mu się, też bym zrobiła to samo na jego miejscu xd
Julek uwielbia Zenka, Pestka także, Marian za nim nie przepada a Ula czuje do niego coś więcej. No, wiecie, co, prawda? :) To piękne uczucie, które każdy z nas doświadczył pewnie nie raz w swoim życiu. Miłość. Przez wielkie M. Ehh, znów odbiegam od tematu :P
Ale wraz z Zenkiem nadchodzą problemy. Trzeba go przecież wyżywić. Dać mu schronienie. Ukrywać, bo inaczej trafi do rodziny zastępczej.
Zapomniałam dodać, że on szuka wujka Antosia, który jest jakiś tam budowlańcem. Włóczy się po Polsce miesiąc i nie może go znaleźć.

Bohaterowie to jeszcze młodzi, niedoświadczeni nastolatkowie. Oczywiście moją ulubienicą stała się Ula - cicha, spokojna, szara myszka, ukrywająca swój żal i ból do swojego ojca. Natomiast na nerwy działał mi Zenek, czyli tytułowy bohater. Jak ja nienawidzę aroganckich ludzi, którzy wymądrzają się tylko dlatego, że są starsi (!) Podobała mi się również postawa Mariana. Zawsze spokojny i opanowany, wie, co robić. Ale o Julu i Pestce to już nie wspomnę! Dwa gagatki xd

Okładka jest super. Koniec tematu.


Ocena: 5/10

Od początku wiało od książki nudą. Ale to mój obowiązek, aby czytać lektury. Wiedziałam, że to nie będzie dla mnie. Wolę dramaty, takie coś, co wzbudzi we mnie emocje. Krótko mówiąc ta lektura nie spełniała moich wymagań. Jeżeli macie ochotę poczytać słabą przygodę, proszę, oto idealna pozycja. 





9/20/2015

"Ludzie czy bogowie" - Dariusz Kortko i Krystyna Bochenek

Dzisiaj książka z zupełnie innej półki :D


Otóż jest to zbiór wywiadów dziennikarzy "Gazety Wyborczej" z polskimi lekarzami (tymi sławnymi i starymi za razem XD ) mający na celu obalenie tezy, w której mówi się, że lekarze są "zadufani w sobie, przemęczeni, w ciągłej pogoni za pieniędzmi, niemoralni, są urynkowieni, stracili empatię, zatopieni w procedurach, kontraktach, punkty za leczenie przeliczają na kasę, że się wzbogacili, a tymczasem pacjent stał się dla nich po prostu klientem".

Kupując tę książkę liczyłam na coś lepszego, ale niestety zawiodłam się i wydałam 39,99 zł w błoto :(
Moje odczucia i myśli w trakcie czytania tej książki były zupełnie inne, niż tego oczekiwałam.
Według mnie ta książka jest TOTALNĄ PORAŻKĄ i jedną z najgorszych książek jakie czytałam.
Mimo iż kocham wszystko co z medycyną związane, to "coś" jest zupełnie od tego odległe.

Jeżeli miałabym streścić ją w kilku zdaniach to wyglądałoby to tak:
"Gawędzenie o trudach pracy jako lekarz (wielu udzielających wywiad nie zauważyło, ze czasy PRL już dawno minęły), jak oni się martwią o pacjenta, jaką to oni mają PRZEOGROMNĄ empatię, jak to długo rozmawiają z ludźmi i nawiązują z nimi zażyte relacje, itd."
I nic więcej.
Po tytule spodziewałam się opisów jakiś przełomowych odkryć w medycynie, przedstawienia jej potęgi, a zamiast tego zastałam katolicko-etyczno-cośtam śpiewkę o etyce lekarskiej i empatii...
Niepotrzebnie robiłam sobie nadzieję.
No ale ma też jeden plus.
Tym plusem jest to, że dzięki niej dowiedziałam się jak wyglądały kiedyś szpitale, służba zdrowia, chirurgia, myślenie ludzi, itp.


No ale to jest jedynie moja opinia o tej książce, jeśli ją czytaliście to napiszcie mi swoje odczucia po przeczytaniu jej bo jestem strasznie ciekawa :D



Tytuł: " LUDZIE CZY BOGOWIE"
Autor: Dariusz Kortko, Krystyna Bochenek
Wydawnictwo: Agora
Zbiór: Biblioteka Gazety Wyborczej
Liczba stron: 392
Rok wydania: 2015


OCENA: 3/10 

Nekromantka



Tag "SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH KSIĄŻKOHOLIKA"

Siemka ;)
Przeglądając inne blogi natknęłam się właśnie na tag "Siedem grzechów głównych książkoholika" i tak mi się spodobał, że musiałam go zrobić tutaj :D

A więc zaczynamy: 

1. Pycha

O jakiej książce mówisz najwięcej, gdy chcesz zabrzmieć jak bardzo inteligentny człowiek?


Li: Raczej nie udaję inteligentnego człowieka, ponieważ wszyscy wiedzą, że zdecydowanie nim nie jestem, hyhy, ale jeśli taka sytuacja by się zdarzyła, to chyba zaczęłabym gadać i gadać o jakiejś szkolnej lekturze. Szkolne lektury brzmią poważnie, no nie?
Nekromantka: Wybrałabym jakąś filozoficzną :D Np.: jakąś autorstwa Richarda Dawkinsa.
J.M.K.: Rzadko zdarza mi się sytuacja kiedy chwale się przeczytanymi książkami, ale myślę że taka książką byłaby "Być jak płynąca rzeka" Paula Coelho
Dziewczyna z gitarą: Takie życiowe książki, o narkotykach i innych głupich problemach nastolatków :3



2. Chciwość 

Jaka jest najtańsza i najdroższa książka na twojej półce?

Li: Mam dość dużo książek, ale większość z nich jest schowana głęboko w szafie i nie chciało mi się tego wszystkiego sprawdzać, więc poszłam na łatwiznę i porównałam ceny książek, które mam "na widoku". Najtańsze były "Opowieści z Narnii", kupiłam je w zestawie za 50 złotych (wychodzi około 7 złotych za tom, LICZYŁAM!). Najdroższa była "Historia amuletu" Edith Nesbit. Na okładce widnieje napis '1050 złotych'! Ale spokojnie, to stara książka i pewnie dzisiaj kosztowałaby ledwie kilka złotych.
Nekromantka: Przejrzałam moje regały i znalazłam dwie najdroższe dotąd książki za 59,90 zł,
a były nimi: "Pamiętnik" Henryka Grynberga i "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Artura Conan Doyle'a (napisałam "dotąd" bo w poniedziałek idę kupić "Historię fotografii" autorstwa Juliet Hacking i Davida Campany za 119zł - Empiku nadchodzę! :D ). Natomiast najtańsze książki kosztowały 14,99 zł, a było ich siedem XD, jak już się pewnie domyślacie były to wydania kieszonkowe mojego ulubionego szwedzkiego pisarza, Jo Nesbø ;)
J.M.K.: Najtańsza książka w mojej biblioteczce kosztowała 5.99 zł a najdroższa 89.99 zł
Dziewczyna z gitarą: Chyba już po raz setny piszę, że nie kupuję książek, tylko przechadzam się do biblioteki. Ale jeżeli już, to najdroższa książka jaką miałam, a właściwie mam, to podręcznik do angielskiego xd





3. Nieczystość

Jakie cechy uważasz za najbardziej atrakcyjne u bohatera?

Li: Odwaga, powaga, pewność siebie i oczywiście sarkastyczne poczucie humoru.
Nekromantka: Realizm, obiektywizm, mądrość, kreatywność, no i odrobina psychopatii :D
J.M.K.: Chyba tajemniczość, choć osobiście nie mam ulubionego typu bohatera
Dziewczyna z gitarą: Poczucie humoru, szaleństwo, trochę powagi :) Nic więcej nie przychodzi mi do głowy :]



4. Zazdrość

Jakie książki najbardziej chciałabyś dostać jako prezent? 

Li:  Wydaje mi się, że wszystkie tomy "Harry'ego Pottera". Oczywiście czytałam każdą książkę z tej serii, nawet po kilka razy, ale czasami chciałabym do nich jeszcze raz powrócić i fajnie by było mieć je pod ręką. Poza tym na chwilę obecną posiadam tylko pierwszy tom, co wygląda bardzo smutno :c
Nekromantka: Hmm... Podobnie jak Li mam tylko jeden tom HP, (ona ma pierwszy a ja ostatni hehe) więc może pozostałe tomy, aczkolwiek bardziej wolałabym dostać wszystkie tomy "Gry o tron" :D
J.M.K.: Zawsze chciałam mieć całą kolekcje książek Agathy Christie. 
Dziewczyna z gitarą: Trylogię Veronici Roth (Niezgodna, zbuntowana, wierna), Duff, ta brzydka i gruba, Papierowe miasta, Most do Terabithi, Gwiazd naszych wina, Syn złodziejki, Gdzie jest Jennifer, Atramentowe serce, Atramentowa krew, Atramentowa śmierć... Mogłabym tak wymieniać bez końca :D

5. Obżarstwo

Jaką książkę możesz pożerać (czytać) cały czas?

Li: "Dziennik cwaniaczka" Jeffa Kinneya... Może i to jest książka przeznaczona dla dzieci, ale czyta się naprawdę przyjemnie!
Nekromantka: "TY" Zorana Drvenkarda (jak już wcześniej wspomniałam jest to moja ulubiona książka) :D
J.M.K.:  "Mały książę" to moja ulubiona książka, do tej pory czytałam ją jakieś 50 razy :D
Dziewczyna z gitarą: Nienawidzę czytać jednej książki dwa razy. Kiedyś próbowałam, ale moje emocje były już całkiem mniejsze niż za pierwszym razem xd

6. Gniew

Z jakim autorem masz relacje love/hate, czyli jednocześnie go kochasz i nienawidzisz?

Li: Nie czytałam "Gry o Tron" Martina, więc na razie nie raczej nie mam takiego autora xD
Nekromantka: Podobnie jak Li :D aczkolwiek będziecie zaskoczeni moją odpowiedzią... Jest to J.K.Rowling. Dlaczego? Za historię Snape'a. Oczywiście jest ona piękna, wzruszająca, ale ja liczyłam na coś innego. Aha i jeszcze za to, że Harry jest z Ginny! Jak to możliwe? :O On miał być z Hermioną! Ehh, no ale co jak co, ale J.K. naprawdę kocham :D no i też nienawidzę :(
J.M.K.: Hmmmm obawiam sie że nie istnieje taki autor, zawsze mam jednomyślne uczucia do pisarzy.
Dziewczyna z gitarą: John Green. Z jednej strony pisze wspaniałe, wzruszające powieści typu Gwiazd naszych wina, ale najbardziej mnie denerwuje to, że wielmożny pan Green ich nie dokańcza! Wątek na ostatniej stronie urywa się, a ja mam tzw, kaca książkowego ;)



7.  Lenistwo

Czytanie jakiej książki zaniedbałaś właśnie przez lenistwo?

Li: "Wiedźmina". Oj, zdecydowanie. Strasznie lubię całą sagę, ale czytam ją już chyba od dwóch lat...
Nekromantka:  "Hotel Transylvania" Chelsea Quinn Yarbro (jeden z tomów o hrabim Saint Germain :D Książka ciekawa, aczkolwiek moje lenistwo jest silniejsze.
J.M.K.: Hahah troche tego jest xD Między innymi "Fanaberia", "Weronika postanawia umrzeć", "Alchemik", "Cujo", "Carrie".
Dziewczyna z gitarą: Każdej. Kocham czytać, niezależnie od gatunku książki. Byleby tylko nic nie robić :3 Tak, tak, jestem strasznym leniem xd






Nominacje:


Uwaga!
Nominuję KAŻDEGO kto przeczyta ten post :D

Linki do swoich postów wbijajcie w komentarze pod spodem :D


Nekromantka

9/16/2015

Chce się żyć - Maciej Pieprzyca

To dość zabawne, ale zawsze się zabieram za pisanie recenzji wtedy, kiedy mam najmniej czasu...

***



Tytuł: Chce się żyć
Autor: Maciej Pieprzyca
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 256
Data wydania: 2013



W roku 1981 rodzina Rosińskich powiększa się o jedno dziecko. Mateusz przychodzi na swiat i sprawia wrażenie normalnego i zdrowego chłopca. Do czasu postawienia poważnej diagnozy... Porażenie mózgowe. Lekarze uważają, że Mateusz będzie wiódł zupełnie bierne życie - jak roślina. Jedynie matka chłopaka twierdzi, iż jej syn wie więcej niż sądzą inni. Czasami wydaje jej się, że dziecko rozumie, co do niego mówi. Tylko się tak wydaje, zgodnie twierdzą lekarze. A co na to Mateusz? On ma zupełnie odmienne zdanie. Jest przekonany, że nie jest rośliną. Chłopiec dobrze rozwija się intelektualnie, jednak jego niesprawne ciało nie pozwala mu tego pokazać najbliższym. Mateusz jest zmuszony przez lata jedynie obserwować życie innych domowników. Codziennie patrzy jak rodzice zmagają się z problemami, a rodzeństwo dorasta i nadal ma nadzieję, że ktoś wreszcie zauważy, iż nie jest rośliną. Kilka lat później jest bardzo bliski spełnienia swojego marzenia, ale... czy mu się uda? Czy Mateusz Rosiński udowodni, że NIE JEST ROŚLINĄ?

Bardzo się cieszę, że moja mama miała tę książkę na półce, ponieważ gdybym zobaczyła ją w księgarni, na pewno od razu odwróciłabym wzrok. Okładka może nie jest odpychająca, ale mnie przeraża. Mówią, że nie należy oceniać książek po okładkach, lecz niektóre mają takie okładki, że nie sposób jest po nie sięgnąć.

Żeby nie było wątpliwości: narratorem jest właśnie sparaliżowany Mateusz. Opowiada nam o swojej rodzinie, nielicznych przyjaciołach i sytuacjach, które są jego zdaniem warte uwagi. Przedstawia nam swój punkt widzenia i sprawia, że od pierwszych stron zaczynamy darzyć go sympatią.

Nie za bardzo wiem, co o tej książce napisać. To dosyć dziwne, gdyż kiedy coś nam się podoba, powinniśmy mieć o tym wiele do powiedzenia. "Chce sie żyć" strasznie mi się podobało i mimo że czytałam książkę całkiem dawno, to pamiętam zupełnie wszystko, jednakże mam w głowie pustkę.

Książka jest wzruszająca i motywująca. Czasami bawi, ale częściej jednak smuci i zmusza do refleksji. Opowiada o dążeniu do celu, ktory jest praktycznie NIEMOŻLIWY. Poleciłabym ją każdemu, kto ma gorszy dzień. Czyta się naprawdę szybko i z wielką przyjemnością.

Wiem, że recenzja jest straszliwie krótka, ale to jest chyba jedna z tych książek, które nie potrzebują pochwał i recenzji, aby się wybronić. Wystarczy, że napiszę, iż jest genialna, a Wy sami zdecydujecie, czy Was interesuje, czy nie. Przyznaję "Chce się żyć" ocenę 9/10. I polecam. Wszystkim.

(dla antyfanów książek, którzy trafili tu przypadkiem: powstał film na podstawie książki, równiez warty uwagi)

9/15/2015

Wanda Lachowicz - Przeklinam cię, ciało

Zaczął się rok szkolny, a z nim coraz mniej czasu na czytanie :(


Tytuł: Przeklinam cię, ciało
Autor: Wanda Lachowicz 
Wydawnictwo: Dolnośląskie 
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 196


Kiedy zobaczyłam tytuł, od razu wiedziałam, że będzie to książka dla mnie. 
Książka opowiada o nastoletniej dziewczynie, która boryka się z bulimią i anoreksją oraz narkomanią. Bulimiczki nie mają łatwego życia, a wiec o wiele łatwiej jest zostać anorektyczką. I do tego dochodzi. 
Nasza nastolatka (nawet nie znam jej imienia, jest to historia oparta na faktach, jednak kobieta, która ją przeżyła, chciała pozostać anonimowa), ma niezły charakterek, ale i siłę woli. Zazdroszczę jej tego, że umiała głodować. Tak, tak, ja też nienawidzę swojego ciała. Nigdy nie podobały mi się moje nogi, zbyt duży nos i rozstępy (to dziwne, że w wieku 12 lat mam rozstępy xd). Wielokrotnie poddawałdietom, lecz one szły na marne. Moje samopoczucie z każdym dniem się pogarsza, ponieważ z każdym dniem przybieram na wadze. Nie umiem nie zrezygnować z batonika czy moich ukochanych żelek. To dla mnie zbyt trudne. 
Zauważyłam, że teraz coraz to częściej żalę się byle komu, że nie mam ładnej figury i oczekuję od tego kogoś współczucia. Nasza główna bohaterka nie ma tak. Nie, nie, nie. Ona jest twarda, przy pierwszym pobycie w wariatkowie nie słuchała nikogo, mówiąc krótko i ściśle, w nosie miała to wszystko. Uważała, że najlepszym sposobem na skończenie problemów jest śmierć. 
Ale co było powodem jej szorstkiej osobowości? Otóż, kiedy była jeszcze dzieckiem, jej matka i ojciec rozwiedli się. Tata poszedł do innej kobiety, a matka znalazła sobie innego faceta, który spłodził jej dziecko. Od tej chwili nastolatka popada w anoreksję. Mama robi dla niej wszystko, błaga ją, aby szanowała jej pomoc; zapisuje ją do psychiatryka, później po raz drugi. Ale kiedy była w nim po raz drugi, coś się w niej zaczęło zmieniać. Powoli, powoli, dochodziła do celu. 
Kocham powieści o takiej tematyce, a już szczególnie oparte na faktach. Oooo, widzę, że strasznie się rozpisałam. Dobra, już przechodzę dalej, nie chcę wam już truć xd

Główną bohaterkę popamiętam sobie na długo. Jej charakterek i siłę woli. Ale niekiedy była nie do wytrzymania. Często w jej wypowiedziach gościły cięte riposty, co może niektórych doprowadzać do szału. Między innymi mnie. Nie umiałabym zachowywać się tak wobec mojej matki. Nie umiałabym wymiotować z premedytacją, kłamać swojej rodzicielce w żywe oczy. Nie, ja taka nie jestem. Ale żal mi tych, którzy właśnie są takimi ludźmi. 

Oprawy nie widziałam na oczy, nie mogłam jej powąchać :( Czytałam na e - booku, z którym się nie rozstaje od pewnego czasu. 

Ocena: 10/10 

Oczywiście dycha :) Nie umiem być surowa, bo ta książka trafiła do mego serca. Widziałam opinie innych użytkowników na jej temat, i co drugi pisze: "oczekiwałem czegoś więcej". Czego tu można chcieć więcej? Przecież skoro to historia dokumentalna, to nie można nic dodać. 
Ale tak czy siak, ta książka trafia do best books. Polecana każdemu, opisywane jest tam, jak powoli, ale z sukcesem, można niszczyć swoje ciało. 

9/08/2015

"Ulica potępionych" - Andrew Klavan

Na wstępie uprzedzam, że książka spodoba się nielicznym, głównie ze względu na fabułę i przekleństwa, których jest pełno. Nim zaczęłam tworzyć ten wpis długo zastanawiałam się jak ubrać w słowa to co chcę przekazać Wam o tej książce. Nie. Nie ma eureki. Nadal nie wiem :(  Ale spróbuję ;) 

Tytuł: Ulica potępionych
Autor: Andrew Klavan
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 375
Rok wydania: 2006

O Autorze 

Na początku zdecydowałam się napisać kilka słów o autorze, bo uważam, że naprawdę warto. 



Jest autorem takich bestsellerów jak Prawdziwa zbrodnia, którego filmową adaptacje wyreżyserował Clint Eastwood, oraz Nikomu ani słowa, w którego ekranizacji wystąpił Michael Douglas.
Jego powieści były cztery razy nominowane do Edgar Award (dwa razy otrzymał to wyróżnienie).


"Najbardziej oryginalny amerykański autor kryminałów od czasów Cornella Woolricha".
Stephen King 

Duży plus dla autora za pozytywną opinię Kinga, czyż nie? :) 

"Andrew Klavan potrafi coś, co udaje się niewielu pisarzom, a co dopiero z takim efektem: potrafi pisać powieść detektywistyczną wyjątkowym, bardzo specyficznym językiem".
 Michael Connelly

"Klavan, który ma doskonałe wyczucie czasu, potrafi trzymać w napięciu i pamięta o gwałtownych zwrotach akcji, dzięki czemu idealnie wpasowuje się w model thillera. A jego postaci są tak głęboko ludzkie, że kiedy desperacko próbują uniknąć nieubłaganych ciosów przeznaczenia, nie ma w tym nic taniego cy naciąganego"
 New York Times Book Review 
 Po przeczytaniu tych opinii musiałam mieć go na półce :D
      





























O książce
 Książkę przeczytałam w zeszłe wakacje.
Jak się z nią zetknęłam?
Otóż pewnego dnia węsząc w księgarni za nową zdobyczą zauważyłam ją <3
Leżała sobie na stosiku (takich samych jak ona książek) i od razu przyciągnęła uwagę mych oczu.
Podeszłam bliżej, wzięłam ją do ręki i poczułam to "coś".
W tym momencie było już wiadomo, że będzie moja :)
Miała gładką, miękką, śliczną okładkę, cudowne w dotyku strony, poważną czcionkę, boski opis i oczywiście była z jednego z moich ulubionych wydawnictw ^^
O kurde. STOOOP!!!! Muszę przestać bo zaraz wam jakiś romans napiszę :O

Czytałam ją tydzień (wiem długo, ale komp ma silne pole grawitacji :D ).
Bardzo podoba mi się sposób w jaki autor pisze. Oprawa graficzna jest świetna.
Zawiera tematykę, którą bardzo lubię. Język narracji trzyma poziom.  Książka jest napisana w sposób inteligentny, szczegółowo zaplanowany, czytając ją czułam starania i pracę autora, Bardzo podoba mi się (już wspomniany) język ;)

Emm... Ach tak! Opis :D

(opis ukradnę z okładki)

Julie Wayant, prostytutka o twarzy anioła, przypominała klientom dziewczyny, o których śnili w młodości. Będąc ucieleśnieniem ich chłopięcych marzeń, nie mogła narzekać na brak popularności. Jednak po nocy spędzonej z Foyem, mordercą, który psychopatyczne okrucieństwo nazywa miłością, Julie musiała zniknąć. Foy specjalista od brudnej roboty nazywany przez prasę Cieniem, zapowiedział, że chce zatrzymać ją przy sobie na zawsze, a ona dobrze wiedziała, że ludzie jego pokroju nie rzucają słów na wiatr.
Przed zniknięciem zdążyła zadzwonić jeszcze do Scotta Weissa, prywatnego detektywa, specjalisty od zaginięć, który od lat poluje na Foya, z prośbą, by jej nie szukał. Słusznie obawiała się, że detektyw zechce podążyć jej śladem, by wyciągnąć zabójcę z ukrycia. Jednak Weiss nie potrafi się powstrzymać...
Rozpoczyna się pościg za Julie. Weiss wyrusza z miasta Paradise, by szybko zagłębić się w iście piekielne pustkowie. Jego śladem podąża zabójca. Czeka na swoją szansę. Obaj są zawodowcami. Obaj co krok wymieniają ciosy. A wszystko skończy się pojedynkiem na ulicy Potępionych.

Czyż ten opis nie jest urzekający?
Ja zakochałam się w tej książce od pierwszego wejrzenia :D


Ocena: 8/10

PS Tego autora mam jeszcze książkę Nikomu ani słowa, o której wspominałam.
Film na podstawie jej jest genialny, a książka jeszcze lepsza ;)
Kiedyś przyjdzie czas, kiedy wam ją zrecenzuje ;) 

Nekromantka

9/07/2015

Gwiazd naszych wina - John Green

O Boże... Zostanę przez Was zmasakrowana za to, co właśnie napiszę.

***



Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2013
Liczba stron: 320



Hazel Grace może i byłaby zwyczajną nastolatką, gdyby nie fakt, że zawsze musi wlec za sobą aparat tlenowy, a jej twarz okalają tlenowe wąsy. Rak płuc to nie drobnostka. Mimo "cudu", którego dziewczyna doświadczyła kilka lat temu, kiedy to wszyscy myśleli, że odejdzie z tego świata, Hazel doskonale wie, jaki jest ostatni etap jej choroby. Co z tego, że wszyscy w końcu umrą, skoro właśnie ONA będzie pierwsza? Jej postrzeganie świata ulega zmianie, gdy na spotkaniu grupy wsparcia poznaje Augusta. Niespodziewanie okazuje się, że jej życie może potoczyć się inaczej niż myśli. Zupełnie inaczej.

Chyba trochę się spóźniłam z tą recenzją, ponieważ na "Gwiazd naszych wina" był szał jakieś dwa lata temu. No trudno. Szkoła zabiera mi sporą część dnia i nie mam tyle czasu na czytanie, więc niestety coraz częściej będę recenzować już "przestarzałe" książki.

Zakupiłam bestseller Greena głównie z ciekawości. Chyba książka musi mieć w sobie TO COŚ, skoro wszyscy wokół Ciebie rozmawiają tylko i wyłącznie o niej. Śmiertelne choroby są niewątpliwie ciężkim tematem, jednak rak, czyli plaga XXI wieku, jest zwyczajnie modny w literaturze młodzieżowej. Nie chciałam tego tak określać, lecz inaczej nie potrafię nazwać tego zjawiska. Nastolatki chcą czytać o raku i kropka.

W książce użyta została narracja pierrwszoosobowa. Uważam, że to bardzo dobry pomysł, gdyż Hazel jako narrator przedstawiła całą historię tak, że nie wzbudziła mojej litości. Ludzie traktują chorych na nowotwór jako biedne, nieporadne stworzonka, które bez przerwy potrzebują pomocy. Dziewczyna pokazała, iż nie chce być biednym, nieporadnym stworzonkiem i (co ważniejsze) udowodniła, że NIE JEST biednym, nieporadnym stworzonkiem.

"Gwiazd naszych wina" opowiada o dwójce młodych ludzi, którzy, mimo problemów, darzą się wielką miłością. Właśnie tutaj mam zatrzeżenia co do książki. Uczucie między Hazel a Augustem jest jakieś takie zbyt wielkie, nierealne. Czytając powieść Johna Greena, momentami miałam wrażenie, że zamiast wzruszającej, wyciskającej łzy w oczach książki, czytam piękną baśń o księżniczce i jej księciu na białym koniu z cudownym happy endem. "Gwiazd naszych wina" nie jest oparte na faktach, jednak ta fikcja była aż zbyt wyczuwalna. Oczywiście książka nie była taka wesoła i ból również miał w niej miejsce. Nie tylko Hazel cierpiała z powodu choroby, można powiedzieć, że rak bardziej niszczył jej rodziców niż nią samą.

 "Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera."

Na kilku stronach można było znaleźć jakieś całkiem niezłe cytaty... Żartowałam. Wartościowych cytatów było tyle, że spokojnie mogłabym sobie obkleić nimi ściany. W całym domu.

"Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne."

 Nie przedłużając, "Gwiazd naszych wina" dostaje ode mnie 6/10. To jak na razie najniższa ocena, jaką przyznałam, ale nie oznacza to, że mi się nie podobała. Szóstka to przecież przyzwoita ocena. Po prostu, kiedy w moje ręce trafia życiowa książka i to na dodatek poruszająca temat śmierci, to oczekuję, iż ta książka rzeczywiście wyda mi się życiowa. Tutaj wszystko było trochę przerysowane. Zamierzam przeczytać powieść jeszcze raz, ponieważ czytałam ją dawno, dawno temu i może moja opinia ulegnie zmianie. Nie wiem. W każdym razie mam nadzieję, że nikogo nie zniechęciłam swoją recenzją. Książka jest warta uwagi.

Zwykle infomuję Was o tym, że dana książka ma swoją adaptację, ale dzisiaj to by było chyba zbędne.




Hm, po prostu czuję, że źle postawiłam co najmniej pięć przecinków.....

9/06/2015

Diana Morgan - Chapel Hill

Tytuł: Chapel Hill
Autor: Diana Morgan 
Wydawnictwo: Varia APD 
Rok wydania: 1993 
Ilość stron: 343


Dzisiaj trochę o prawie :3
Natalia Parnell i Jordan Brenner tworzą idealny związek pełen namiętności. Razem chodzą do szkoły prawniczej, oboje są bardzo zdolni. Mają w planach wziąć ślub, lecz niestety wszystkie te plany niszczy wypadek, w skutek którego Natalia zapada siedem lat w śpiączkę. W tym czasie Jordan próbuje pogodzić się ze stratą miłości swojego życia i dlatego żeni się z córką najlepszego biznesmena - Sheilą Rikken. Nieoczekiwanie Brenner dowiaduje się, że ma dziecko. Z Sheilą. Przyszły tata dostaje pracę w firmie prawniczej Rikkena, więc ma zapewniony dobrobyt do końca życia. Lecz jednak on nie potrafi pokochać obecnej żony tak samo jak Natalię. Nagle na świat wychodzi wiadomość, iż Natalia budzi się po siedmiu latach śpiączki. Wszyscy przeżywają ogromny szok, ponieważ to cud. Ale co teraz? Czy Jordan opuści Sheilę? Czy będzie wielki powrót idealnego związku z młodych lat? 

Judd Rikken - ojciec Shelii, znany i ceniony prawnik - jak na średni wiek jest strasznie przebiegły. Muszę wam powiedzieć, że Rikkenowie w tej powieści to czarne charaktery. Na początku może wam się wydawać, że Judd to miły człowiek, lecz potem wszystko wychodzi na jaw. To, że jednak Sheila nie ma dziecka z Jordanem, że doktor Lane jest nieprawnym lekarzem.... ojojoj, chyba zaczynam spoilerować :3 
Jak już widać, książka ta jest pełna dziwnych zbiegów okoliczności i typowych dla dramatu zdarzeń. 

Oprawa jest o.k.r.o.p.n.a. Serio, spodziewałam się po tej książce czegoś lepszego. 


Ocena: 7/10

Ocena taka, a nie inna. Wszystko przez oprawę. Reszta jest wspaniała. Książka jest wzruszająca do bólu, kiedy czytałam zakończenie nie potrafiłam nie płakać. Ehh, ta moja wrażliwość. Historia jest warta przeczytania. Ale wiecie, nurtuje mnie jedno pytanie: czy ta powieść jest oparta na faktach. 
Oczywiście na końcu jest typowy happy end. 

Ps. Jak tam  w szkole? U mnie słabo, już pierwszego dnia zadanie z mojej znienawidzonej matematyki :3 

9/03/2015

Podsumowanie sierpnia

Wakacje 2015 są już niestety przeszłością, ale nie ma co narzekać, bo pewnie ten czas tak szybko zleci, że niedługo powitamy wakacje 2016!

Żartowałam, przed Wami dziesięć miesięcy udręki, moi mili! xD

Dzisiaj to ja (Li) napiszę podsumowanie, ponieważ J.M.K nie ma takiej możliwości. Można powiedzieć, że chwilowo jestem szefem, hyhy. Mam tylko nadzieję, że władza nie uderzy mi do głowy!

W sierpniu zrecenzowałyśmy mniej książek niż w poprzednim miesiącu, ale wynik i tak jest chyba zadowalający.



1. Nocny motyl - Iga Wiśniewska

Od dzieciństwa nazywali ją księżniczką. Najpopularniejsza dziewczyna, szczupła laska, najładniejsza już prawie dorosła dziewczyna z najlepszym chłopakiem w szkole - oto cała Marta. Czego można chcieć więcej? Niestety, w jednej chwili to wszystko traci. Główna bohaterka startuje w konkursie piękności, zajmuje tytuł vice-miss i na razie jest szczęśliwa. Przyjaciele ją wspierają, ale to jeszcze nie koniec. Antonio Santos - najlepszy i najmłodszy projektant mody, który wzbił się na szczyt w polskiej modzie, proponuje księżniczce karierę modelki. Chce, aby była twarzą jego nowej kolekcji. Jak na nieszczęście, za dwa tygodnie miała swoją osiemnastkę, więc musiała podpisać świstek papieru za zgodą mamy. Nic z tego. Czytaj dalej




2. Uratuj mnie - Jennifer Echols

Nie wiem od czego zacząć, bo książka jest praktycznie... o niczym. Siedemnastoletnia Zoey jest ratownikiem. Przyjacielska i zawsze pomocna. Do czasu. Kiedy dowiedziała się, że jej ojciec ma dziecko ze swoją kochanką, życie już nie jest takie piękne. Jej matka próbowała popełnić samobójstwo, po czym wylądowała w wariatkowie, czyli w psychiatryku. Idzie na całość z Brandonem, jej "chłopakiem". Lecz pewnego dnia, ulega wypadkowi i kompletnie nie wie, co się stało. Zaczyna śledztwo. W drogę wkracza jej Doug Fox - jej wróg od czasu pierwszej liceum. Między nimi coś się dzieje. Jakaś iskierka w ciele Zoey pragnie tego chłopaka, który siedział w poprawczaku. Czytaj dalej




3. Lato opowieści - Laura Summers

Dwie nastoletnie siostrzyczki - Elle i Grace, mają trudne życie. W szkole są szarymi myszkami, nie mają prawdziwych przyjaciół. Mieszkają z ojcem tyranem i matką, wobec której tata stosuje przemoc i różne inne rzeczy. Mama nie może już tego znieść, więc pakuje manatki, zabiera auto i córki i rusza w świat. Tam gdzie szumią fale - czyli nad morze. Zatrzymują się w przyczepie kempingowej, ale nadal nie czują się bezpiecznie. Siostrzyczki zaczynają szkołę. Elle czuje się w swoim towarzystwie jak ryba w wodzie, kłamie w żywe oczy. Z kolei Grece - nie jest jej zbyt dobrze. Już pierwszego dnia zadziera z panną Turner. Po prostu boi się cokolwiek gadać. Poznaje uroczego Ryana, który wpada jej w oko. I tak życie sobie mija, ale w końcu, ku ich zdziwieniu -znajduje ich ojciec. Matka oczywiście wpada w szał, ale tego nie okazuje. Co się zdarzy dalej? Czy będą zmuszone wrócić do domu? Przekonajcie się sami. Czytaj dalej




4. Kryształowy księżyc - Jacqueline Woodson

Laurel już na początku zdradza zakończenie książki, ale to nie zmniejszyło mojej ciekawości. Opowiada o swoich przeżyciach z narkotykami. Jeszcze wcześniej jej miasto rodzinne nawiedziło huragan, w którym zginęła jej mama i babcia. Razem z ojcem i Jessim Juniorem, wyprowadzają się, aby rozpocząć nowe życie. Jednak nadal nie może tego zapomnieć i do dnia dzisiejszego rozpacza nad ich stratą. Najbardziej podoba mi się wątek o naiwnej miłości, którą sama kiedyś przeżyłam. Wczułam się w główną bohaterkę. Ale wiecie co? Niesamowite jest to, że dzisiejsze piętnastolatki, zamiast cieszyć się życiem, łazić po sklepach i chodzić na jedną randkę za drugą, mają problemy z różnymi nałogami. 
Książka jest szczera do bólu, sama prawdziwość. Czytaj dalej




5. Pałac Północy - Carlos Ruiz Zafón

Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem. Czytaj dalej





6. Pocztówka z Toronto - Dariusz Rekosz

Lektura zaczyna się dość smutno. Na pierwszej stronie od razu popłynęły mi łzy. Otóż ojciec Moniki, szesnastoletniej dziewczynki, umiera w dniu swoich urodzin...
W tym przełomowym momencie życie głównej bohaterki wywraca się do góry nogami. Najgorzej jest z pieniędzmi. Matka ciągle szuka pracy, ale na darmo. Do jej gimnazjum przychodzi nowy chłopak, Dominik, szkolne ciacho. Lecz jednak coś w nim jest dziwnego. Koleżanka Moniki, Dorota, marzy o tym, aby zostać jego dziewczyną. I to się dzieje. 
Prawda wychodzi na jaw. Dominik jest dilerem. Dorocia daje się wciągnąć w ten interes, niestety skutki ma niezbyt pozytywne... Czytaj dalej




7. Ty - Zoran Drvenkar

Od razu chcę zwrócić uwagę, że jest to dość nietypowa książka. Na odwrocie znajduje się opis: Co zrobisz, kiedy znajdziesz najlepszą przyjaciółkę, naćpaną nad trupem jej ojca? Co zrobisz z wartym miliony euro składzikiem narkotyków? Co zrobisz, kiedy jeden z najpotężniejszych ludzi w Berlinie zacznie na ciebie polować? Co zrobisz, kiedy morderczyni twojego brata spróbuje uciec do miejsca, gdzie nie ma już nic? SAM SOBIE NIE MOŻESZ UFAĆ. Czytaj dalej







8. Cud chłopak - R. J. Palacio

"Nie powiem wam, jak wyglądam. Cokolwiek sobie wyobrażacie, w rezczywistości jest pewnie gorzej."- mówi o sobie August. Jest mądrym i zabawnym dziesięciolatkiem, zwyczajny chłopak. No... prawie zywczajny. Musicie wiedzieć, że jeśli ludzie na ulicy uciekają przed Wami i nie potrafią na Was nawet SPOJRZEĆ, to nie jesteście normalni. August Pullman doskonale o tym wie. Urodził się ze zdeformowaną twarzą i większość swego krótkiego życia spędził w szpitalu. Pewnego dnia dowiaduje się o poważnej decyzji rodziców: chłopiec idzie pierwszy raz do szkoły. Spotyka się tam głównie z nietolerancją i zwyczajnym chamstwem, ale na szczęście nie należy do takich, co od razu się poddają i wytrwale walczy o swoje. Czytaj dalej




9. 10. 11. Trylogia Kraina Elyona - Patrick Carman

Od razu uprzedzam, że ta oto trylogia to fantastyka. Osobiście nie jestem fanem fantastyki (co pisałam już w poprzednich recenzjach), ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. 
Główną bohaterką jest Alexa Daley, dwunastoletnia dziewczyna, wyglądająca na dziewięciolatkę. Można powiedzieć, że jest rozpieszczona, ale tego nie okazuje. Jej ojciec jest burmistrzem w miasteczku Bidewell, które jest otoczone murami. Za owymi murami kryje się kraina pełna wszystkiego co niezwykłe i nadzwyczajne. 
Wielką tajemnicą też jest Warvord, założyciel Bridewell. To on wie najwięcej, a żyje bardzo długo. Kiedy przechadzają się razem z Alexą po ulicach Bridewell, siadają na ławce, a on... umiera. Czytaj dalej




12. Czas zabijania - John Grisham

Clanton, małym miastem w stanie Missisipi, wstrząsa wiadomość o wielokrotnym zgwałceniu i brutalnym pobiciu dziesięcioletniej Tonyi Hailey. Kilka dni później w gmachu sądu rozlegają się strzały – to ojciec dziewczynki postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość i zabija prowadzonych na salę sądową sprawców, raniąc przy tym funkcjonariusza z biura szeryfa. Jake Brigance – młody adwokat borykający się z problemami małomiasteczkowego prawnika – do którego Carl Lee Hailey zwraca się z prośbą o obronę, wie, że będzie miał trudny orzech do zgryzienia. Czytaj dalej






Dobra, przyznaję, w porównaniu do lipca, sierpień wypadł gorzej. Jeśli oczywiście chodzi o książki, bo mang było więcej niż ostatnio.


1. DOGS: Stray dogs howling in the dark - Shirow Miwa

Heine, Naoto, Badou i Mihai nieustannie biorą udział w morderczej pogoni. Tam, gdzie ciemność wypełniona jest mrocznymi pragnieniami, bezpańskie psy próbują przetrwać za pomocą, swoich kłów... Tom zero Dogsów kupiłam, żeby ogarnąć fabułę, bo po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów niestety miałam z tym problem... Na szczęście się udało i polubiłam głównych bohaterów oraz ich przygody. Czytaj dalej








2. 3. 4. Cykl Blue Heaven - Tsutomu Takahashi

Załoga wielkiego liniowca "Blue Heaven" podczas rejsu znajduje dwóch nieprzytomnych mężczyzn dryfujących na pokładzie zniszczonego kutra rybackiego. Po długim zastanowieniu, kapitan decyduje się zapewnić rozbitkom pomoc. Podczas przeszukiwania statku okazuje się, że doszło na nim do jakiejś makabrycznej rzezi. Między stanem uratowanych ludzi widać znaczącą różnicę. Jeden z mężczyzn jest skrajnie wycieńczony, podczas gdy drugi czuje się bardzo, bardzo dobrze. Niedługo załoga luksusowego "Blue Heaven" przekona się, komu tak naprawdę udzieliła pomocy... Prawdę mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać po mandze, ponieważ kupiłam ją praktycznie w ciemno. Jedyne, czego byłam pewna to to, że MOŻE być dobra. Ale czy rzeczywiście tak było? Czytaj dalej




5. Seria Kokoro Connect - Sadanatsu Anda

Członkowie szkolnego Koła Badań nad Kulturą doświadczają niesamowitego zjawiska. Czy to możliwe, że piątka przyjaciół zmienia się ciałami? Manga może sprawiać wrażenie przeciętnej, lecz w rzeczywistości jest zdecydowanie warta uwagi. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zbyt cukierkowa, ale fabuła jest ciekawa i zainteresuje każdego. Nasi bohaterowie, członkowie KBK, również powinni przypaść większości czytelników do gustu. Sympatyczni, zabawni i pomocni. Czasami zastanawiałam się, DLACZEGO ONI SIĘ PRZYJAŹNIĄ, ponieważ straszliwie się od siebie różnią. Połączył ich szkolny klub i spędzają ze sobą czas głównie na jego spotkaniach. Czytaj dalej






W sierpniu nie brałyśmy udziału w żadnych tagach, jednak nie myślcie sobie, że nic ciekawego się u nas nie wydarzyło. W połowie miesiąca do naszej ekipy dołączyła Nekromantka, z czego bardzo się cieszymy!

Uważam sierpień za udany i mam nadzieję, że się ze mną zgadzacie. Do następnej recenzji! :D