Theme by Kran

9/28/2015

John Green - Gwiazd naszych wina

Wiem, że recenzja tej książki pojawiła się już na tym blogu, lecz dostałam zgodę, aby jeszcze raz ją zrecenzować.

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy las
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 310

Oto historia szesnastoletniej Hazel chorej na raka. Jednym z najważniejszych rzeczy na świecie to jej aparat tlenowy o imieniu Philip. Dla niej życie już kompletnie straciło sens. Wie, że długo nie pożyje, dlatego całymi dniami siedzi przed telewizorem albo czyta książki. Mama i tata są na wyciągnięcie ręki. 
Hazel chodzi na grupę wsparcia i do szkoły. W szkole nic ciekawego się nie dzieje, natomiast na grupie wsparcia podobnie. Lecz któregoś dnia to się zmienia. Na grupę wsparcia przychodzi niezwykle przystojny siedemnastolatek Augustus Waters. Występuje tu typowy wątek o zakochaniu, czyli on zaczyna się na nią gapić, a ona na niego. Tak zaczyna się ich znajomość. 
Z każdym dniem Hazel i Gus wciąż się do siebie przywiązują. Okazuje się, że Augustus ma kostniakomięśniaka, czyli zamiast jednej nogi ma protezę, co utrudnia mu życie i prowadzenie samochodu. 
Po kilku miesiącach znajomości wyjeżdżają razem do Amsterdamu, w poszukiwaniu Petera van Houtera, twórcy Ciosu udręki. Tam zwiedzają różne piękne miejsca, ale tam też dochodzi między nimi do pewnego zbliżenia. Rozumieją się bez słów, a Hazel zrobiłaby dla niego wszystko. Lecz te piękne chwile zostają tylko wspomnieniami, bo kiedy przyjeżdżają z powrotem do domu, wszystko zaczyna się sypać na milion małych kawałków. Otóż nie wiadomo, czy Augustus przeżyje do miesiąca...
Oczywiście nie będę zdradzać zakończenia, bo wyjdę na gadułę :3
 
Hazel i Augustus to para inteligentnych nastolatków, którzy momentami potrafili nieźle zaskoczyć. Dziwił mnie zwyczaj Gusa, czyli wkładanie papierosa do buzi, ale nie palenie go. To było dziwne. Jeżeli chodzi o Hazel, imponowało mi jej życiowe doświadczenie. Nie była rozpieszczoną, słodką szesnastolatką, która ciągle biega do Rossmana po nowy tusz do rzęs czy inne tam pierdółki. Patrzyła na świat realistycznie, miała bogate słownictwo. 
 
"- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się."
 
Okładka jest piękna. Kiedy na nią patrzę, zaczynam się uśmiechać. 


Ocena: 9,5/10

Czegoś mi w tej książce brakowało, tylko jak na złość nie wiem czego. Ale jednego jestem pewna: zostanie długo w mojej pamięci. Oczywiście czytałam setki tysięcy artykułów, czy będzie następna część tej wzruszającej powieści, ale na razie wszystko wskazuje na to, że nie. Uhh, panie Johnie, niech się pan przygotuje, zaraz zasypię pana tysiącami listów! 
Chyba nie muszę wspominać, że książka stała się bestsellerem 2014. Jest też ekranizacja, lecz w żadnym stopniu nie dorównuje książce.
 
Pozdrawiam wszystkich cieplutko :3

Ps. Zaczęłam piać recenzje do gazetki szkolnej ;) Nareszcie ktoś zauważył mój talent :P 

Odgapię się od Li, i też dodam gif :3


9 komentarzy:

  1. może lepiej żeby nie było drugiej części? zawsze jest ryzyko, że będzie gorsza :D

    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja marzę o drugiej części. Dla mnie historia Hazel nie skończyła sie jeszcze :)

      Usuń
  2. Czyli zostałaś prawie profesjonalnym recenzentem? XD
    A i świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze nie zostałam. Jeszcze :3
      Dzięki, twoja też jest niezła :)

      Usuń
  3. Uwielbiam ją! Ekranizację też! Po równo :D
    Spełniaj się w gazetce! :D

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 !
      Na bloga wpadnę jak zjadę czas :3

      Usuń
  4. Choć sama książki jeszcze nie czytałam, to wiele dobrego o niej słyszałam. Lubię takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pora przeczytać !
      Też lubię takie historie, nie, ja kocham takie historie ! :P

      Usuń
  5. O "Gwiazd naszych wina" nie dało się nie słyszeć. To książka, którą rozsławiono w internecie, mówiono o niej w telewizji.. a nawet zekranizowano.

    Do książki nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona.. bo czy nie mam za dużo własnych problemów?
    Okazało się, że nawet nie mogę ich porównać z problemami bohaterów tej książki.

    Moim zdaniem "GWN" to książka, która powinna na stałe zawitać w kanonie lektur bo niesie ze sobą wiele wartości, które powinny zostać przekazane młodemu człowiekowi.

    Pozdrawiam Iza z bloga ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

    Niech książki będą z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń