Theme by Kran

9/28/2015

"Szukając Alaski" - John Green

Przy recenzji Gwiazd naszych wina raczej nie zachwycałam się Johnem Greenem, jednak nie oznacza to, że autora nie polubiłam. Zupełnie nie wiem, co mam o nim sądzić, ponieważ GNW niezupełnie przypadło mi do gustu, za to Szukając Alaski... wręcz przeciwnie.





Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 320
Data wydania: 2013



Opis: Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

Tak, wiem. Mogłam sama napisać opis, ale... po co? Li jest leniwa i woli opis skopiować.

Książka jest podzielona na dwie części - "przed" i "po". Czytając "przed" z niecierpliwością pochłaniamy kolejne strony, aby dowiedzieć się wreszcie o jakimś wielkim wydarzeniu, które musi poprzedzać część "po". Kiedy wreszcie kończymy pierwszą część, doznajemy ogromnego szoku, ponieważ to wielkie wydarzenie okazuje się być ZNACZNIE WIĘKSZE niż myśleliśmy. Wstrzymując oddech, jeszcze przez kilka najbliższych kartek serce bije nam jak oszalałe, jednak po pewnym czasie zdarzenie przestaje robić na nas takie wrażenie. Akceptujemy wszystko, co się do tej pory wydarzyło i spokoooojnie czytamy dalej. No właśnie. Trochę zbyt spokojnie. W części "po" akcja staje się znacznie mniej dynamiczna. Nie robi się nudno, ale po dawce emocji, jakiej autor nam dostarczył w "przed", po prostu oczekujemy czegoś więcej.

Chyba lubię młodzieżówki. Są lekkie i czyta się je łatwo, z przyjemnością. Szukając Alaski również czytało mi się łatwo i przyjemnie, jednak książka nie jest lekka. Może Wam się wydawać, że po Gwiazd Naszych Wina, przy której większość z Was płakała jak bobry (nie zaprzeczajcie mi tu teraz!), już nic Was nie zaskoczy. Błąd. Moim skromnym zdaniem Szukając Alaski jest znacznie bardziej wzruszającą lekturą. Zmusza do przemyśleń i refleksji, a to bardzo ważne, ponieważ ostatnimi czasy zauważyłam, iż coraz mniej książek z literatury młodzieżowej uczy nas czegokolwiek. Teraz to tylko te wampiry!

Nie potrafię tego ładnie ubrać w słowa, ale chciałam jeszcze dodać, że bestseller Greena dobrze ukazuje nasze wnętrze. Wydaje się być zwykłą książką, którą każda nastolatka pragnie przeczytać, lecz po przeczytaniu jej, odniosłam wrażenie, że to coś więcej. Choćbyście nie wiem jak się starali przebrnąć przez książkę bez żadnych odczuć, po czym odłożyć ją i o niej zapomnieć, to Wam się nie uda. Nie chcę nikogo straszyć, jednakże bardzo możliwe, iż wkradnie Wam się do umysłu. I tam zostanie. Na długi, długi czas.

Mam mały problem z oceną. Na lubimy czytać przyznałam Alasce 9 gwiazdek, jednak zastanawiam się teraz, czy to nie jest przypadkiem za wysoko. No dobra, ja prawie wszystko oceniam straszliwie wysoko, toteż myślę, że możemy pozostać przy ocenie 9/10.

8 komentarzy:

  1. Już długo poluję na Greena, na pewno kiedyś przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz, że ta książka zostanie długo, długo w naszej pamięci.
    Chyba muszę po nią sięgnąć ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę powieść i średnio mnie poruszyła (muszę być tym wrednym wyjątkiem od Twojej reguły :|) czy zachwyciła. Jako obyczajówka w porządku, aczkolwiek do dobrej książki w moim mniemaniu trochę jeszcze jej brakuje :c

    Obserwuję ^^
    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, no trudno. Każdy ma swój gust, nie? xD

      Usuń
  4. Nominowałam Cię do LBA ;)

    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/2015/09/lba-5.html

    OdpowiedzUsuń