Theme by Kran

2/27/2016

Suzanne Collins - Trylogia Igrzyska Śmierci

Tytuły: Igrzyska śmierci, W pierścieniu ognia, Kosogłos
Cykl: Igrzyska śmierci
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzinna
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 822 (łącznie)

"W państwie Panem, które powstało na gruzach dawnej Ameryki Północnej, co roku odbywa się okrutne telewizyjne show - Głodowe Igrzyska. Biorą w nim udział młodzi z podległych stolicy dystryktów, a wśród nich szesnastoletnia Katniss. Choć wcale tego nie chce, urasta na przywódczynię buntu przeciwko autorytarnej władzy... Nie ma też zamiaru zakochać się, a już na pewno wybierać między dwoma chłopcami, ale i do tego będzie zmuszona." 

Chyba już wiecie po krótce, o co chodzi w tej książce.
I domyślacie się, że nie jest to dosyć normalna powieść. 

"Igrzyska śmierci" pokazują nam, co oznacza głód, cierpienie, ból i strata bliskich. Polowanie na zwierzęta i publiczne upokarzanie to codzienność w Kapitolu, podczas gdy my spokojnie pijemy sobie kawkę i jemy sernik z rodzynkami (tak tak, moje ulubione ciasto). 
Kiedy czytałam tę książkę, od razu skojarzyło mi się totalitarne państwo Hitlera czy Stalina. Chociaż, te sławne postacie przynajmniej siały jakieś propagandy, a prezydent Snow, winowajca ucisku w Kapitolu, nie stara się nawet być dobrym w telewizji...

Katniss. Katniss. Katniss. Głowna bohaterka, buntowniczka, tytułowy Kosogłos. To ona wywarła na mnie największe wrażenie. Imponowała mi jej odwaga i determinacja. 
Jako dziecko spotkało ją coś okropnego. Straciła ojca. Była zdana na samą siebie, musiała opiekować się mamą i młodszą siostrą, Prim. 
Kiedy zgłosiła się na ochotnika do Głodowych Igrzysk, aby uratować Prim, nie wiedziała, że na arenie będzie musiała zabijać. Że to ona stanie się morderczynią. A razem z Peetą, partnerem w Igrzyskach, ich obowiązkiem będzie udawać zakochaną parę. 

Minusem książki były ciągłe zwroty akcji. Niekiedy nie mogłam się w ogóle połapać, o co chodzi. 
Plusem był język. Prosty, krótki i zwięzły. 

Ocena: 9/10
Rodzice od małego uczą mnie, aby mówić prawdę. Więc szczerze: ta książka nie wywarła na mnie specjalnego ważenia. Jednak daję tak wysoką ocenę za fabułę i pomysłowość autorki. Świetnie wykreowała postacie, co przyćmiło minusy książki. Jeszcze nie spotkałam się z taką zaskakującą pozycją. Nawet powiem, że "Igrzyska śmierci" są obowiązkową lekturą książkocholika. 



Ps. W internecie spotkałam się z opinią, że "Igrzyska śmierci" są lepsze od "Zmierzchu". Co o tym sądzicie? Ja jakoś się z tym nie zgadzam, "Zmierzch" jest najlepszy <3





4 komentarze:

  1. Mnie jakoś cała ta seria "Igrzysk Śmierci" odpycha. Wiem ilu ma zwolenników i szczerz eto podziwiam, jednakże chyba nigdy się nie przekonam.
    Zapraszam cię na http://cosmo-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jakoś specjalnie nie powaliła ;)
      A tak na marginesie, fajne profilowe xD

      Usuń